Notowania zaczęły się niewielką luką bessy i na początku podaż nie oddała inicjatywy, a efektem był spadek i przebicie wsparcia na 2978 pkt. Również bariera na 2971 pkt. nie zatrzymała przeceny, chociaż po naruszeniu w jej rejonie zapanował względny spokój. Przed południem doszło do odbicia, któremu sprzyjało odreagowanie przeceny na rynku kasowym. Kurs dotarł w okolice otwarcia jednak jego naruszenie znów wywołało mocniejszą reakcję niedźwiedzi. Tracić zaczął również WIG20, co na kontraktach dodatkowo wzmogło wyprzedaż. Nie było więc problemów z przebiciem poprzednich minimów jak również istotnych poziomów wsparcia, jak choćby na 2952 pkt. i psychologicznej granicy 2900 pkt. Dopiero w pobliżu 2880 pkt. doszło do odbicia, ale była to tylko niewielka korekta. Końcówka przyniosła powrót spadków, a zamknięcie było zarazem dziennym minimum.
Sytuacja rynku po wczorajszej sesji znacznie się pogorszyła i obecnie nie ma istotniejszych przesłanek sugerujących wyraźniejszą poprawę. Negatywną wymowę ma zwłaszcza przebicie kilku istotnych wsparć i to bez większych problemów oraz przy wysokim wolumenie. Barierami tymi były poziomy 50% i 61,8% zniesienia fali wzrostowej z połowy marca, oraz szczególnie ważne szczyt z końca kwietnia oraz linia prawie siedmiomiesięcznego trendu zwyżkowego. Fatalnego obrazu dopełnia zachowanie większości wskaźników. Szybkie oscylatory są w obszarach wyprzedania, a ich powrót do spadków należy traktować jako potwierdzenie narastającej siły podaży. Za takim podejściem przemawiają również ROC i MACD, który wczoraj zdecydowanym ruchem zbliżył się do linii neutralnej i już dziś powinien ją testować. W tym układzie można więc na kolejnych sesjach liczyć najwyżej na korekcyjne odreagowanie przeceny. Pierwszymi oporami dla takiego ruchu będą poziom 2900 pkt. oraz połowa wczorajszego korpusu na 2926 pkt. Już w ich rejonie może nastąpić wyhamowanie i w obecnej sytuacji nawet w optymistycznym wariancie można oczekiwać jedynie przejściowej konsolidacji.