Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na środę 24.05.06 Rozpoczęliśmy nowy tydzień od dramatów giełdowych i po jednej sesji oddechu środa ponownie charakteryzuje się dużymi spadkami na krajowym parkiecie. Przeceny na rynkach wschodzących to efekt wychodzenia kapitału zagranicznego.

Publikacja: 24.05.2006 16:21

Można zapytać, dlaczego to wychodzenie ma cechy pospolitego ruszenia, ale trzeba zauważyć, że sygnałów na wolumenie w tym roku było kilka, co świadczy o nadzwyczajnej aktywności funduszy zagranicznych, które wchodziły na rynek po cenach, które już wtedy wydawały się wysokie i przez to niebezpieczne. Na takie ryzyko mogły sobie pozwolić tylko pieniądze przekonane o swojej wielkiej sile, a prawdziwą sztuką jest wyjście z rynku na ostatniej sesji wzrostowej.

Złotówka reaguje na powrót wyższych notowań euro/dolara, a ten reaguje na zwyżki notowań ropy naftowej (ponad 71 dolarów za baryłkę) i pierwsze kiepskie dane z USA. Zamówienia na dobra trwałe spadły w kwietniu o -4.8% i na świecy fraktalnej tworzy się lokalny szczyt pod figurą 1.2900. Nie wiem, czy ktoś jeszcze analizuje dzisiejsze otwarcie na godzinach azjatyckich. Dolar umocnił się skokowo do walut Azji otwierając sesję z lukami, nawet w stosunku do euro. Powodem był komunikat WHO, Światowej Organizacji Zdrowia, która stwierdziła, że są dowody na mutację wirusa ptasiej grypy, w wyniku której choroba może być już przenoszona z człowieka na człowieka, a nie tylko z ptaków na człowieka. Jeżeli epidemia miałaby się rozwinąć, pochłonęłaby około 140 milionów ofiar i spowodowałaby recesję globalnej gospodarki o ponad 10%.

Z krajowych danych otrzymaliśmy dane o bezrobociu. Te były niezłe i stopa bezrobocia spadła w kwietniu do 17.2% wobec 17.8% w marcu. Sprzedaż detaliczna wzrosła +4.8% m/m w tym samym okresie i 13.2% r/r. Dane o sprzedaży detalicznej są gorsze od oczekiwań.

Produkcja przemysłowa w kwietniu spadła w stosunku do marca -9.5%, natomiast rok do roku była wyższa o +5.8%. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych produkcja przemysłowa spadła -0.5% m/m. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu 2006 były o 1.4% wyższe niż w poprzednim miesiącu. Najwięcej wzrosły ceny w górnictwie (o 7.3%), czemu nie należy się dziwić, przy całym szaleństwie z bańką spekulacyjną rynku surowców. W przetwórstwie przemysłowym zanotowano wzrost cen o 1% m/m. Przypomnieć trzeba, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw spadło w kwietniu o -1.7% m/m. Obserwujemy kilka rzeczy: popyt wewnętrzny jest nadal niezwykle słaby, nie widać presji inflacyjnej ze strony wynagrodzeń, produkcja przemysłowa jest daleka od oczekiwań, nie tylko nie wykazuje wyraźnego wzrostu dynamiki, ale drugi rok z kolei zachowuje się w sposób bardzo niestabilny, sugerując wpływ bieżących (krótkoterminowych) czynników znacznie bardziej niż wynikałoby z generalnego pozytywnego sentymentu po wejściu Polski do Unii Europejskiej, nie widać hurraoptymizmu w inwestycjach, nie widać też dobrych perspektyw dla zmniejszenia bezrobocia, poza emigracją siły roboczej za granicę. Przy stopach procentowych 4% nasila się nadpłynność sektora bankowego i zwiększa restrykcjność polityki monetarnej. Tak kiepski kwiecień może spowodować, że wkrótce Rada Polityki Pieniężnej będzie miała podobny problem jak Bernake, co zrobić w obliczu spowolnienia gospodarczego i wzrostu inflacji w cenach producentów.

Od nowego szczytu roku 1.2971 na euro/dolarze z minionego poniedziałku zarysowała się korekta spadkowa, która przeszła w trend boczny na wysokich poziomach. Zasięg i długość tej korekty zależą od zachowania się rynku metali i surowców. Gwałtowne spadki cen miedzi, srebra, złota, które z kolei przeniosły się na spadki akcji, a spadki akcji na spadki indeksów giełd namieszały sporo również na rynku walutowym. Sentyment w naszym regionie uległ znacznemu pogorszeniu. Od początku zeszłego tygodnia na poszczególnych segmentach rynku globalnego doszło do jakiegoś znaczącego tąpnięcia. Na giełdach polała się prawdziwa krew. Najważniejszy z surowców dla dolara - ropa naftowa - nie chce spadać i jest za wysoko, aby realnie myśleć o umacnianiu się dolara. Formacja podwójnego szczytu ma w sobie lukę spadkową, której grozi zamknięcie przy podejściu cen pod 72 dolary za baryłkę. Fala spadkowa na ropie realizuje poziomy Fibonacciego przed zmianą kierunku. Obecnie wspomniana luka jest najważniejszym elementem technicznym. Jej ewentualne zamknięcie może nadać wzrostom nowego znaczenia.

Reklama
Reklama

Przed publikacją danych z rynku nieruchomości euro/dolar spadł wbrew temu, co sygnalizował poprzedni fundament.

Osłabienie złotówki świadczyło o sporych przetasowaniach i dużym ruchu w transferach spekulacyjnych. O godzinie 15:16 USDPLN notowany był na poziomie 3.0807, natomiast EURPLN na poziomie 3.9526. W tym samym czasie EURUSD notowany był na 1.2826.

Paweł Koszarny

Analityk FMA

ECM

24.05.06

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama