Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na czwartek 25.05.06 Rozpoczęliśmy nowy tydzień od dramatów giełdowych i mamy już czwartek, który nie zmienił sentymentu. Przeceny na rynkach wschodzących to efekt wychodzenia kapitału zagranicznego, który podobno szuka bezpieczniejszych form zarobku gdzie indziej, to znaczy w krajach rozwiniętych.

Publikacja: 25.05.2006 14:24

Złotówka utrzymuje się w stanie osłabienia, chociaż trudno tu mówić o trendzie. Po prostu widać, że ma większą skłonność do tracenia w stosunku do dolara i euro, aniżeli odwrotnie. Reaguje przede wszystkim na zmiany notowań euro/dolara, a ten reaguje na zwyżki notowań ropy naftowej (ponad 71 dolarów za baryłkę). Zamówienia na dobra trwałe w USA spadły w kwietniu o -4.8% i wczoraj na świecy fraktalnej utworzył się lokalny szczyt pod figurą 1.2900. Rekomendowana sprzedaż przyniosła dobre efekty. Zmienność intra-day na euro/dolarze jest bardzo wysoka jak na tę parę i widząc potencjalne 160 punktów różnicy w ciągu zaledwie trzech godzin nie wiem, czy ktoś jeszcze sili się na analizowanie dłuższych trendów w tym tygodniu. Wczoraj dolar umocnił się skokowo do walut Azji otwierając sesję z lukami, nawet w stosunku do euro. Powodem był komunikat WHO, Światowej Organizacji Zdrowia, która stwierdziła, że są dowody na mutację wirusa ptasiej grypy, w wyniku której choroba może być już przenoszona z człowieka na człowieka, a nie tylko z ptaków na człowieka. Jeżeli epidemia miałaby się rozwinąć, pochłonęłaby około 140 milionów ofiar i spowodowałaby recesję globalnej gospodarki o ponad 10%. O tym się dużo nie mówi, ani się dużo nie pisze. Publiczność wymęczona została przez wiele miesięcy doniesień o ptasiej grypie jeszcze w tej bezpieczniejszej formie, a ponieważ więcej osób ginie w wypadkach na jednym takim skrzyżowaniu w mieście niż od ptasiej grypy, to człowiek po prostu zobojętniał i to w miejscu, od którego właśnie powinien zacząć szybciej myśleć. Dane z rynku nieruchomości okazały się niespodziewanie dobre i to przesądziło, że dolar pozostał w lepszej kondycji, niż się mogło wydawać na podstawie cen ropy naftowej.

Z krajowych danych otrzymaliśmy dane o bezrobociu. Te były niezłe i stopa bezrobocia spadła w kwietniu do 17.2% wobec 17.8% w marcu. Jak dobrze policzyć tylko Polaków pracujących oficjalnie za granicą, na przykład w UK i Irlandii, dodać do tego tych pracujących w Unii na kontynencie, to okaże się, że to akurat tyle o ile spadło nasze bezrobocie. Nie widzę więc powodów do zadowolenia z krajowej gospodarki, która ma trudności z tworzeniem nowych miejsc pracy i popytem wewnętrznym. Sprzedaż detaliczna wzrosła +4.8% m/m w tym samym okresie i 13.2% r/r. Dane o sprzedaży detalicznej są gorsze od oczekiwań.

Produkcja przemysłowa w kwietniu spadła w stosunku do marca -9.5%, natomiast rok do roku była wyższa o +5.8%. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych produkcja przemysłowa spadła -0.5% m/m. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu 2006 były o 1.4% wyższe niż w poprzednim miesiącu. Najwięcej wzrosły ceny w górnictwie (o 7.3%), czemu nie należy się dziwić, przy całym szaleństwie z bańką spekulacyjną rynku surowców. W przetwórstwie przemysłowym zanotowano wzrost cen o 1% m/m. Przypomnieć trzeba, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw spadło w kwietniu o -1.7% m/m. Obserwujemy kilka rzeczy: popyt wewnętrzny jest nadal niezwykle słaby, nie widać presji inflacyjnej ze strony wynagrodzeń, produkcja przemysłowa jest daleka od oczekiwań, nie tylko nie wykazuje wyraźnego wzrostu dynamiki, ale drugi rok z kolei zachowuje się w sposób bardzo niestabilny, sugerując wpływ bieżących (krótkoterminowych) czynników znacznie bardziej niż wynikałoby z generalnego pozytywnego sentymentu po wejściu Polski do Unii Europejskiej, nie widać hurraoptymizmu w inwestycjach, nie widać też dobrych perspektyw dla zmniejszenia bezrobocia, poza emigracją siły roboczej za granicę. Przy stopach procentowych 4% nasila się nadpłynność sektora bankowego i zwiększa restrykcjność polityki monetarnej. Tak kiepski kwiecień może spowodować, że wkrótce Rada Polityki Pieniężnej będzie miała podobny problem jak Bernake, co zrobić w obliczu spowolnienia gospodarczego i wzrostu inflacji w cenach producentów.

Od nowego szczytu roku 1.2971 na euro/dolarze z 15 maja zarysowała się korekta spadkowa, która przeszła w trend boczny na wysokich poziomach. Zasięg i długość tej korekty zależą od zachowania się rynku metali i surowców. Gwałtowne spadki cen miedzi, srebra, złota, które z kolei przeniosły się na spadki akcji, a spadki akcji na spadki indeksów giełd namieszały sporo również na rynku walutowym. Sentyment w naszym regionie uległ znacznemu pogorszeniu. Niestety dla dolara najważniejszy z surowców dla dolara - ropa naftowa - nie chce spadać i jest za wysoko, aby realnie myśleć o umacnianiu się dolara w większy sposób. Formacja podwójnego szczytu ma w sobie lukę spadkową, której grozi zamknięcie przy podejściu cen pod 72 dolary za baryłkę. Fala spadkowa na ropie realizuje poziomy Fibonacciego przed zmianą kierunku. Obecnie wspomniana luka jest najważniejszym elementem technicznym. Jej ewentualne zamknięcie może nadać wzrostom nowego znaczenia.

Osłabienie złotówki świadczyło o sporych przetasowaniach i dużym ruchu w transferach spekulacyjnych. O godzinie 14:03 USDPLN notowany był na poziomie 3.0933, natomiast EURPLN na poziomie 3.9490. W tym samym czasie EURUSD notowany był na 1.2763.

Reklama
Reklama

Paweł Koszarny

Analityk FMA

ECM

25.05.06

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama