Od nowego szczytu roku 1.2971 na euro/dolarze z 15 maja zarysowała się korekta spadkowa, która przeszła w trend boczny na wysokich poziomach. Zasięg i długość tej korekty zależą od zachowania się rynku metali i surowców. Z punktu widzenia klasycznej analizy technicznej mamy do czynienia z formacją flagi, a więc znaczna część obserwujących rynek widzi obecną sytuację jako konsolidację przed wybiciem wyżej. Gwałtowne spadki cen miedzi, srebra, złota, które z kolei przeniosły się na spadki akcji, a spadki akcji na spadki indeksów giełd namieszały sporo również na rynku walutowym. Stąd pod koniec maja mamy duże zmiany notowań w ciągu dnia, a niewielkie z dnia na dzień. Sentyment w naszym regionie uległ znacznemu pogorszeniu i jak donoszą, widać ślady wychodzenia wielu funduszy spekulacyjnych. Niestety dla dolara najważniejszy z surowców dla dolara - ropa naftowa - nie chce spadać i jest za wysoko, aby realnie myśleć o umacnianiu się dolara w większy sposób. Formacja podwójnego szczytu ma w sobie lukę spadkową, której grozi zamknięcie przy podejściu cen pod 72 dolary za baryłkę. Obecnie wspomniana luka jest najważniejszym elementem technicznym. Jej ewentualne zamknięcie może nadać wzrostom nowego znaczenia. Dzisiejsza świeca dzienna ropy wygląda jak doji nie wnosząc do ogólnego obrazu niczego nowego.
Złotówka utrzymuje się w stanie osłabienia, chociaż trudno tu mówić o trendzie. Po prostu widać, że ma większą skłonność do tracenia w stosunku do dolara i euro, aniżeli odwrotnie. Reaguje przede wszystkim na zmiany notowań euro/dolara, a ten reaguje na zwyżki notowań ropy naftowej (ponad 71 dolarów za baryłkę). W nowym tygodniu najważniejszy raport dotyczy rynku pracy w USA, a w kraju poznamy decyzję RPP. W tym drugim przypadku spodziewane jest pozostawienie stóp na dotychczasowym poziomie 4%. Taka sytuacja będzie sprzyjać osłabieniu się złotego. Raport rynku pracy USA powinien być lepszy od poprzedniego, ale nie spodziewam się niczego rewelacyjnego, zwłaszcza jeżeli okaże się że wydajność pracy wykazała wzrost.
Z krajowych danych otrzymaliśmy dane o bezrobociu. Stopa bezrobocia spadła w kwietniu do 17.2% wobec 17.8% w marcu. Jak dobrze policzyć tylko Polaków pracujących oficjalnie za granicą, na przykład w UK i Irlandii, dodać do tego tych pracujących w Unii na kontynencie, to okaże się, że to akurat tyle o ile spadło nasze bezrobocie. Nie widzę więc powodów do zadowolenia z krajowej gospodarki, która ma trudności z tworzeniem nowych miejsc pracy i popytem wewnętrznym. Sprzedaż detaliczna wzrosła +4.8% m/m w tym samym okresie i 13.2% r/r. Dane o sprzedaży detalicznej są gorsze od oczekiwań. Kwiecień jest przecież miesiącem, w którym wypadła Wielkanoc i tradycyjnie zakupy konsumentów powinny być większe niż w okresie wcześniejszym.
Produkcja przemysłowa w kwietniu spadła w stosunku do marca -9.5%, natomiast rok do roku była wyższa o +5.8%. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych produkcja przemysłowa spadła -0.5% m/m. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu 2006 były o 1.4% wyższe niż w poprzednim miesiącu. Najwięcej wzrosły ceny w górnictwie (o 7.3%), czemu nie należy się dziwić, przy całym szaleństwie z bańką spekulacyjną rynku surowców. W przetwórstwie przemysłowym zanotowano wzrost cen o 1% m/m. Przypomnieć trzeba, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw spadło w kwietniu o -1.7% m/m. Obserwujemy kilka rzeczy: popyt wewnętrzny jest nadal niezwykle słaby, nie widać presji inflacyjnej ze strony wynagrodzeń, produkcja przemysłowa jest daleka od oczekiwań, nie tylko nie wykazuje wyraźnego wzrostu dynamiki, ale drugi rok z kolei zachowuje się w sposób bardzo niestabilny, sugerując wpływ bieżących (krótkoterminowych) czynników znacznie bardziej niż wynikałoby z generalnego pozytywnego sentymentu po wejściu Polski do Unii Europejskiej, nie widać hurraoptymizmu w inwestycjach, nie widać też dobrych perspektyw dla zmniejszenia bezrobocia, poza emigracją siły roboczej za granicę. Przy stopach procentowych 4% nasila się nadpłynność sektora bankowego i zwiększa restrykcjność polityki monetarnej. Tak kiepski kwiecień może spowodować, że wkrótce Rada Polityki Pieniężnej będzie miała podobny problem jak Bernake, co zrobić w obliczu spowolnienia gospodarczego i wzrostu inflacji w cenach producentów.
O godzinie 15:39 USDPLN notowany był na poziomie 3.0739, natomiast EURPLN na poziomie 3.9233. W tym samym czasie EURUSD notowany był na 1.2759.