Reklama

Komentarz z rynku

Analiza fraktalna na wtorek 30.05.06 Rozpoczęliśmy nowy tydzień od nieczynnych głównych rynków i na tak mało płynnym rynku trudno było spodziewać się zasadniczych zmian pozycji dolara. Dzisiaj, w miejscu modelowym euro/dolara mamy już zasadniczą zmianę, wybicie w górę z 1.2750 do 1.2875, czyli 125 punktów.

Publikacja: 30.05.2006 15:01

Od nowego szczytu roku 1.2971 na euro/dolarze z 15 maja zarysowała się korekta spadkowa, która przeszła w trend boczny na wysokich poziomach. Zasięg i długość tej korekty zależą od zachowania się rynku metali i surowców. Z punktu widzenia klasycznej analizy technicznej mamy do czynienia z formacją flagi, a więc znaczna część obserwujących rynek widzi obecną sytuację jako konsolidację przed wybiciem wyżej. Jakieś wybicie mamy obecnie, jest to jednak za mało, aby mówić o zdecydowanym wyjściu z obszaru konsolidacji. Co się stało, że dolar osłabia się we wtorek? Prawie wszystkiemu winna jest ropa naftowa, która próbuje zamykać lukę spadkową w formacji podwójnego szczytu.

Sentyment w naszym regionie uległ znacznemu pogorszeniu i po krótkiej przerwie niedźwiedzie dalej grasują na warszawskim parkiecie. O śladach wychodzenia wielu funduszy spekulacyjnych pisano już nie jeden raz. Czy dzisiejsze spadki dwuprocentowe indeksów WIG i WIG20 są udziałem tych samych funduszy, czy też zainfekowanych OFE, trudno powiedzieć. Nowe spadki giełdowe zbiegły się z rozpoczęciem posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, której jeden z członków uważa, że realne stopy procentowe w Polsce są już na poziomie zbliżonym do innych krajów. To z pewnością jest prawda, jeżeli przyjąć do analiz zupełnie inny koszyk dóbr i usług, bowiem zawsze można wskaźnik inflacji dopasować tak, żeby pasował. Wraca więc stary problem, tak stary jak statystyka. Problem słownika ekonomicznego i definicji podstawowych pojęć. Dopóki będziemy mówili o różnych rzeczach, nie sposób ich porównać, ani ex post ani ex ante. Mam pytanie, w związku z tym, co to znaczy "odpowiednie oczekiwania inflacyjne" i "stosowny horyzont czasowy". I czyje są to oczekiwania i czyj horyzont. Ryzykowne jest stwierdzenie, że jeśli wskaźnik przez dłuższy czas był stabilny, to umożliwia to formułowanie przypuszczeń co do przybliżonego zachowania się cen także w przyszłości. Na rynku przebiegają różne procesy dynamiczne, na których złożoność wpływają setki różnych czynników, nie wiadomo które bardziej, a które mniej i dlaczego akurat te a nie inne, więc sądzę, że ekstrapolacja surowej inflacji zawierać musi w sobie grzech ignorancji, bowiem inflacja jako wskaźnik nie jest podstawowym czynnikiem ekonomicznym, a zaledwie wypadkową innych czynników, innych procesów przebiegających w gospodarce. Jeżeli tych procesów nie weźmie się pod uwagę, ani prognozy inflacji ani ocena restrykcyjności polityki pieniężnej nie będzie warta funta kłaków.

Stany Zjednoczone przygotowują się do zmiany warty w Departamencie Skarbu. John Snow podobno zapowiedział rezygnację jeszcze przed 3 lipca. O to stanowisko ubiega się kilku fachowców, z których dwóch wymienia się w roli faworytów. Nie tyle ważne jest jak się nazywają, jak to co nowego mogą wnieść do problemów finansów, jakimi ten departament się zajmuje. Wydaje się, że nowy sekretarz, odpowiednik ministra finansów w innych krajach, powinien mocniej deklarować politykę słabego dolara. Nawet jeżeli odnieść to przede wszystkim do chińskiego juana, to i tak siłą rzeczy dolar musiałby tracić również do jena i innych walut azjatyckich i do euro, funta i franka. Dzisiejsze podejście euro/dolara do 1.2875 być może jest już jakimś sygnałem, zapowiadającym szczególną wrażliwość dolara na (nowe?) stanowisko Administracji Białego Domu. Zbliżamy się do miejsca, po którym spodziewamy się dowiedzieć więcej, niż dzisiaj i ma to związek zarówno z najbliższą decyzją FOMC w czerwcu, jak i komunikatem, jak również z reakcją Administracji czującą potrzebę innego artykułowania ważnych problemów finansowych i szerszego odniesienia pozycji dolara do sytuacji na rynku globalnym.

Niestety dla dolara najważniejszy z surowców dla dolara - ropa naftowa - nie chce spadać i jest za wysoko, aby realnie myśleć o umacnianiu się dolara w większy sposób. Formacja podwójnego szczytu ma w sobie lukę spadkową, której grozi zamknięcie przy podejściu cen pod 72 dolary za baryłkę. Obecnie wspomniana luka jest najważniejszym elementem technicznym. Jej ewentualne zamknięcie może nadać wzrostom czarnego surowca nowego znaczenia. Dzisiejsza świeca dzienna ropy jest pod tym względem bardzo groźna. Ropa jest droższa niż wczoraj.

Złotówka utrzymuje się w stanie osłabienia, chociaż trudno tu mówić o trendzie. Po prostu widać, że ma większą skłonność do tracenia w stosunku do dolara i euro, aniżeli odwrotnie. Reaguje przede wszystkim na zmiany notowań euro/dolara, a ten reaguje na zwyżki notowań ropy naftowej (ponad 71 dolarów za baryłkę).

Reklama
Reklama

Z krajowych danych czekamy na PKB Q1, które publikowane zostanie jutro. Spodziewam się słabych danych przede wszystkim z powodu produkcji przemysłowej, z którą były problemy. Stopa bezrobocia spadła w kwietniu do 17.2% wobec 17.8% w marcu. Jak dobrze policzyć tylko Polaków pracujących oficjalnie za granicą, na przykład w UK i Irlandii, dodać do tego tych pracujących w Unii na kontynencie, to okaże się, że to akurat tyle o ile spadło nasze bezrobocie. Nie widzę więc powodów do zadowolenia z krajowej gospodarki, która ma trudności z tworzeniem nowych miejsc pracy i popytem wewnętrznym. Sprzedaż detaliczna wzrosła +4.8% m/m w tym samym okresie i 13.2% r/r. Dane o sprzedaży detalicznej są gorsze od oczekiwań. Kwiecień jest przecież miesiącem, w którym wypadła Wielkanoc i tradycyjnie zakupy konsumentów powinny być większe niż w okresie wcześniejszym.

Produkcja przemysłowa w kwietniu spadła w stosunku do marca -9.5%, natomiast rok do roku była wyższa o +5.8%. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych produkcja przemysłowa spadła -0.5% m/m. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu 2006 były o 1.4% wyższe niż w poprzednim miesiącu. Najwięcej wzrosły ceny w górnictwie (o 7.3%), czemu nie należy się dziwić, przy całym szaleństwie z bańką spekulacyjną rynku surowców. W przetwórstwie przemysłowym zanotowano wzrost cen o 1% m/m. Przypomnieć trzeba, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw spadło w kwietniu o -1.7% m/m. Obserwujemy kilka rzeczy: popyt wewnętrzny jest nadal niezwykle słaby, nie widać presji inflacyjnej ze strony wynagrodzeń, produkcja przemysłowa jest daleka od oczekiwań, nie tylko nie wykazuje wyraźnego wzrostu dynamiki, ale drugi rok z kolei zachowuje się w sposób bardzo niestabilny, sugerując wpływ bieżących (krótkoterminowych) czynników znacznie bardziej niż wynikałoby z generalnego pozytywnego sentymentu po wejściu Polski do Unii Europejskiej, nie widać hurraoptymizmu w inwestycjach, nie widać też dobrych perspektyw dla zmniejszenia bezrobocia, poza emigracją siły roboczej za granicę. Przy stopach procentowych 4% nasila się nadpłynność sektora bankowego i zwiększa restrykcjność polityki monetarnej. Tak kiepski kwiecień może spowodować, że wkrótce Rada Polityki Pieniężnej będzie miała podobny problem jak Bernake, co zrobić w obliczu spowolnienia gospodarczego i wzrostu inflacji w cenach producentów.

O godzinie 14:47 USDPLN notowany był na poziomie 3.0648, natomiast EURPLN na poziomie 3.9277. W tym samym czasie EURUSD notowany był na 1.2812.

Paweł Koszarny

Analityk FMA

ECM

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama