Przypomnijmy tylko: wyprzedaż zielonego rozpoczęła się wczoraj rano od niepotwierdzonych informacji dymisji Johna Snow i ewentualnym zajęciu jego stanowiska przez Dona Evans-a - zwolennika słabego dolara. Przewaga strony popytowej na rynku eurodolara bardzo szybko spowodowała wzrosty w rejon psychologicznego poziomu figury 1,2900. Inwestorzy nie zmienili nastawienia nawet po oficjalnym komunikacie o nominowaniu przez Georga W. Bush nowego ministra finansów Henry'ego Paulsena. Nominowany na ministra finansów Henry Paulson ma 60 lat i jest prezesem Goldman Sachs od maja 1999 roku. Nie po raz pierwszy będzie pracował w Białym Domu - w 1972 roku był w ekipie doradców prezydenta Richarda Nixona. Ogłaszając nominację Bush wskazał na ogromne doświadczenie Paulsona, a jednocześnie podkreślił, że gospodarka amerykańska "jest potężna, produktywna i dobrze prosperuje". Sytuacji waluty amerykańskiej nie uległa poprawie również po publikacji indeksu Conference Board, który spadł w maju do 103,2 punktu, prognoza zakładała 101 punktów. Z punktu widzenia inwestorów zainteresowanych mocnym dolarem niekorzystne zmiany pojawiły się także na rynku ropy naftowej, która podczas wczorajszej sesji przekroczyła 72 USD. Wśród tych negatywnych informacji pojawiają się jednak również bardzo dobre sygnały. Na rynku pojawiły się wczoraj wyraźne pogłoski o możliwości kolejnej podwyżki stóp procentowych w USA już na najbliższym posiedzeniu FOMC. Inwestorzy po ostatnich odczytach danych makro widzą realną możliwość wzrostu inflacji i stóp procentowych. Jest w związku z tym możliwe, że pierwsze potwierdzone informacje o podwyżce kosztu pieniądza dostrzeżone zostaną w zaplanowanym na dzisiaj podaniu do opinii publicznej stenogramie z majowego posiedzenia FOMC, na którym zdecydowano o podwyższeniu podstawowej stopy do 5 proc.
Patrząc na rynek pod katem danych makro zwrócić dzisiaj uwagę trzeba na indeks Chicago PMI za maj, informacje o stanie gospodarki Eurolandu (godzina 11:00) oraz na wspomniany już powyżej protokół z ostatniego posiedzenia FOMC.
Sytuacja techniczna eurodolara: poranne notowania pokazały prawdziwą batalię o figurę 1,2900. Jak na razie wygląda na to, że byki słabną , a przejście przez psychologiczny obszar 1,2900 oddala się w czasie. Sytuacja techniczna jest bardzo ciekawa, bo z punktu widzenia wykresów dziennych mamy do czynienia z klasyczną formacją flagi wzrostowej. Formacja jest jednak tak widoczna i oczywista, że od razu pojawia się pytanie, czy nie jest to nazbyt klarowne - rynek często potrafi być bardzo "podstępny". Patrząc na rynek pod katem analizy intra day miejsca charakterystyczne wyrysować można w sposób następujący: 1,2825 - wsparcie, 1,2770 - drugie wsparcie; 1,2900 - opór będący jednocześnie sygnalną dalszych wzrostów. Obraz wskaźników zdaje się sugerować, że najbliższe godziny przyniosą powrót na rynek zwolenników mocniejszego dolara.
RYNEK KRAJOWY
Pierwsze godziny środy na krajowym rynku walutowym przyniosły zgodny z oczekiwaniami wzrost na większości krosów z udziałem złotego. Zmiany takie nie powinny dziwić po tym, co działo się i nadal dzieje na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. W wczorajsze silne spadki i dzisiejszy bardzo optymistyczny początek, ale dla niedźwiedzi ewidentnie sprzyja stopniowej deprecjacji polskiej waluty. O godzinie 10:00 WIG tracił 2 procent, natomiast WIG20 1,15%. Zmienność złotego może być jeszcze dzisiaj ograniczana ze względu na zaplanowaną na dzisiaj decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Każda tego typu informacja, nawet o dużym stopniu przewidywalności (tak jak to ma miejsce w tym przypadku) wprowadza na rynek dodatkowy element ryzyka, który inwestorzy starają się zdywersyfikować lub po prostu przeczekać. O godzinie 10:00 za jedno euro trzeba było zapłacić 3,9500 złotego, natomiast za jednego dolara 3,0700.