Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 06.06.2006 08:59

Wczorajsze słabe wyjście ponad poziom oporu na 2930 pkt, które w ostatnich

minutach sesji zostało właściwie zanegowane, wieczorem otrzymało

potwierdzenie słabością USA. Tamtejsze indeksy znowu dość mocno spadły.

Trzeba przyznać, że Amerykanom kierunek spadkowy dość łatwo ostatnio

przychodzi. Dziś ponowny atak na opór raczej nie będzie możliwy. Zadaniem

Reklama
Reklama

byków będzie obrona wsparć.

Jakie są przyczyny takiego tąpnięcia za oceanem? Po pierwsze rosnąca cena

ropy naftowej. Wprawdzie już początek notowań był tym czynnikiem

obciążony, ale jego wpływ na nastroje nie zmalał, a właściwie został

jeszcze spotęgowany przez wypowiedź szefa Fed, Bena Bernanke. Ta wypowiedź

sama w sobie jest też drugim i to dość poważnym czynnikiem, który obciążył

Reklama
Reklama

indeksy. Big Ben stwierdził na forum bankowym w Waszyngtonie, że

priorytetem dla Fed jest walka z inflacją, nawet mimo spadku aktywności

gospodarczej. Nie wiem, czy zrobił to świadomie, ale wysłał tym samym

poważny sygnał dla rynków. Do tej pory utrzymywano, że Fed będzie starał

się walczyć z nadmiernym wzrostem cen, ale mając na uwadze także tempo

wzrostu gospodarczego, czyli (o ile to możliwe) poważnie nie zaszkodzić

Reklama
Reklama

gospodarce. Teraz postawienie na pierwszym miejscu inflacji bez oglądania

się na resztę zmienia optykę rynku. Pamiętamy tą szczególną uwagę, jaką

gracze ostatnio przywiązywali do napływających danych makro. Słabszy

raport o stanie rynku pracy miał być czynnikiem, który będzie hamował

zapędy FOMC do kolejnych podwyżek stóp procentowych. Stąd nawet niezły

Reklama
Reklama

koniec piątkowych notowań. Wczoraj otrzymaliśmy sygnał, że wcale tak być

nie musi. Nie jest więc wykluczone, że wyczulenie rynku na dane ze sfery

realnej ponownie skieruje się w stronę interpretacji klasycznej - słabsze

dane to słaba reakcja. Kluczową sprawą pozostanie inflacja i dane jej

dotyczące będą śledzone ze zdwojoną uwagą. Stąd też wyczulenie na cenę

Reklama
Reklama

ropy naftowej. Przypomnę, ze w piątek otrzymamy dynamikę cen importu.

Dziś zaczniemy notowania spadkiem, co chyba nie dziwi. Popyt będzie miał

utrudnione zadanie, gdyż wczoraj nie popisał się przy ataku na opór, a

zatem podaż może czuć się znacznie pewniej. Zaczniemy na wysokim poziomie

emocji, ale reszta sesja wcale taka nie musi być. Brak danych w USA będzie

Reklama
Reklama

sprzyjał uspokojeniu nastrojów. Nadal będziemy przebywać w zakresie

kreślonej od jakiegoś czasu konsolidacji. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama