Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 09.06.2006 15:55

W nienajlepszych nastrojach kończymy ten tydzień. Tydzień kilku kolejnych

porażek strony popytowej. Gdyby nie fakt, że cały czas przebywamy w

konsolidacji można byłoby odnieść wrażenie, że popyt ma poważne problemy.

Faktycznie je ma, ale aż tak poważne to one nie są skoro mimo wszystko

udało się bykom utrzymać ceny nad poziomem dolnego ograniczenia

Reklama
Reklama

konsolidacji, a tym samym poziomu wsparcia na wysokości dołka z połowy

marca.

Tych kilka chwil słabości kupujących pozostawia jednak niesmak i pozwala

poważnie zastanowić się nad możliwością trwałego zejścia pod 2700 pkt.

Taka sytuacja zmieniłaby układ sił na rynku. Można przypuszczać, że

skończyłoby się spokojne mówienie, że spadek od szczytu jest tylko korektą

Reklama
Reklama

i zaraz szybko powrócą wzrosty. Zejście pod 2700 daje od poziomu rekordu

już całkiem sporą przecenę i upieranie się przy zdaniu, że hossa się nie

skończyła byłoby chyba mało rozsądne. Nie musiałoby to od razu oznaczać

dynamicznej (jeśli nie panicznej) wyprzedaży, ale do tej pory nie mieliśmy

jeszcze spokojnej bessy. Zwykle dynamika jest duża i tym razem raczej nie

będzie inaczej.

Reklama
Reklama

O tym, czy wsparcie faktycznie pada przekonamy się obserwując rynek w

newralgicznym momencie. Na razie trwa konsolidacja i nadal możliwe jest

odbicie, choć oczywiście popyt musi pokazać znacznie więcej niż

prezentował w tym tygodniu. Ciekawe, że marność zakupów z ostatnich kilku

dni nie zniechęca graczy. Tak jakby niewielu bało się, że hossa już się

Reklama
Reklama

skończyła. Zauważmy, że zamiast strachu, na rynku widać nadzieję na

wzrost, co sygnalizuje zerowa, a czasem nawet dodatnia baza. Pamiętamy, że

dołki zwykle są wykreślane w chwili rynkowego zwątpienia. Tu tego

zwątpienia nie widać, a raczej przekonanie, że będzie lepiej, a

przynajmniej, że nie będzie tragicznie. Ciekawe ile w tym przekonaniu jest

Reklama
Reklama

miejsca na analizę, a ile nastawienia życzeniowego. Czy rzeczywiście nikt

nie przyjmuje możliwości, że mamy początek bessy, a wiara w hossę jest

ślepa? Sam twierdzę, że do bessy jeszcze trochę nam brakuje, ale już jest

naprawdę niewiele i z czystym sumieniem o hossie już mówić nie mogę.

Kontrakty9.gif Indeks9.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama