Rynek terminowy zareagował na to przeceną i przebiciem wsparcia na 2542 pkt., a nieskuteczna próba powrotu była dodatkowym argumentem dla podaży. Zniżka została zatrzymana w okolicach 2475-2482 pkt., skąd zaczęło się odrabianie strat. Wzrost dotarł do pokonanego wsparcia, jednak skończyło się tylko naruszeniem, a niedźwiedzie znów zareagowały zdecydowanie. Mocnym ruchem kurs wrócił do wcześniejszych minimów, zaś atakowi sprzyjały gorsze od oczekiwań dane o inflacji w USA. Po lekkim naruszeniu dołków doszło do zdecydowanego odbicia. Kontrakty wróciły w pobliże poprzedniego zamknięcia, ale tuż poniżej wzrost wyhamował i nastała niewielka stabilizacja. Zamknięcie wypadło przy jej dolnej granicy, jednak zarazem nieco poniżej poziomu 2542 pkt.
Kolejne minimum na zamknięciu i lekkie przełamanie ważnego wsparcia nie są z pewnością dobrymi sygnałami, ale mimom to zachowanie kursu pozostawia szanse przynajmniej na wyhamowanie przeceny. Długie dolne cienie dwóch ostatnich świeć, świadczą bowiem, że w rejonie 2445-2500 pkt. popyt przygotowuje się do aktywniejszej walki. Dopóki więc ten przedział nie zostanie jednoznacznie sforsowany, są szanse nie tylko na wyhamowanie spadków, ale też ich odreagowanie. Warunkiem realizacji tego scenariusza jest jednak sforsowanie najbliższych oporów w tym luki bessy w przedziale 2586-2596 pkt. oraz powrót powyżej poziomu 2650 pkt, gdzie znajduje się 61,8% zniesienia trendu wzrostowego z końca października ub.r. Dopiero jednoznaczne pokonanie tych barier może być impulsem dla wyraźniej poprawy, ale biorąc pod uwagę obecne przesłanki wzrost należy traktować jako techniczną korektę. Niektóre wskaźniki, jak ROC uformowały się pozytywne dywergencje, a Stochastic wyszedł nad linię wyprzedania, ale większość indykatorów potwierdza dominację podaży. W tych warunkach, zwłaszcza przy drugim z powyższych oporów trzeba liczyć się z aktywniejszą podażą.