Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 22.06.2006 15:54

Po raz kolejny giełdowy parkiet dostarczył inwestorom dość sadystycznym

przeżyć. Trzymając się piłkarskiej analogii, każdy kibic piłkarski wie, że

nie ma nic gorszego, niż zawiedzione nadzieje. Inwestorzy na GPW musieli

poczuć to dziś raz jeszcze, a tym razem bolało to tym bardziej, że zarówno

pozostałe rynki regionu, jak i wszystkie zachodnie parkiety notowały wyraźne

Reklama
Reklama

wzrosty. My ograniczyliśmy się do wzrostów na otwarcie.

Od rana humory poprawiał japoński Nikkei zapewniający świetne nastroje w

całym Eurolandzie, potem liderem rynków wschodzących była Turcja, a po

południu do góry ciągnął wszystkich węgierski BUX. Wydawałoby się, że w

takiej atmosferze nie będzie problemu utrzymać wysokiego otwarcia zarówno na

kontraktach, jak i na WIG20. Nic bardziej błędnego. Już w pierwszych

Reklama
Reklama

minutach sesji rzucał się w oczy zupełny brak większych transakcji.

Wyglądało to tak, jakby tylko rynki regionu wymuszały odreagowanie, a nikt z

dużych graczy nie chciał brać w tym udziału nie wierząc w trwałość ruchu.

Nie było widać żadnego większego popytu, a za to bardzo słabo prezentował

się najważniejszy dla WIG20 sektor bankowy.

Konsekwencje tego wszystkiego zobaczyliśmy w dalszej części sesji. Pomijając

Reklama
Reklama

cały chaos w trakcie notowań, ogólny obraz rynku jest dla byków bardzo

niekorzystny - po wysokim otwarciu mieliśmy osuwanie zabierające niemal cały

wzrost, a obrót był wyższy w spadkowych fazach sesji. Powtórka ostatniej

piątkowej sesji. Prędzej mówiłbym tu o poszlakach, niż o dowodach, ale

zachęca to do interpretowania zachowania rynku jako tzw. dystrybucja, choć

Reklama
Reklama

dla wielu fakt ten wyda się dziwny po już tak głębokich spadkach spod

szczytu hossy. 73 75 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama