Zmienność w trakcie sesji pozostawała dość wysoka, uwidoczniła się nerwowość inwestorów związana z możliwością wystąpienia korekty ostatnich wzrostów (rynek po serii zwyżek stał się już mocno wykupiony). Obrazuje to spadek z poziomów dziennych szczytów na lokalne minimum na wysokości 2754 pkt., następnie nastąpił dość gwałtowny wzrost do 2800 pkt. i kolejny spadek na nowy (dzienny) dołek - 2746 pkt. Dzienny zakres wahań wyniósł 69 pkt., co nie jest wartością znaczącą w porównaniu z ostatnimi sesjami (kilkanaście punktów mniejszy zakres od średnich z 5 i 8 sesji). Za mniejszą zmiennością poszedł też wolumen, który spadł z 32011 szt. na sesji wtorkowej do 25 407 szt. kontraktów wczoraj. Baza oscylowała poniżej -60 punktów, co wskazuje, że większość graczy wypatruje już poważniejszej korekty trwających wzrostów (na zamknięciu baza "rozciągnęła" się aż do -76 pkt.).

Sesja nie zmieniła zasadniczo sytuacji technicznej. Lekko negatywnym elementem jest wprawdzie nieskuteczny test kolejnego z mocniejszych oporów, ale nie można mówić, że stanowi on sygnał zapowiadający większe spadki w najbliższym czasie. Barierę tę tworzy luka bessy w przedziale 2779-2791 pkt., a pozycja do kolejnych ataków jest dobra. Jeśli jednak popyt szybko nie upora się z tym ograniczeniem, może to spowodować pojawienie się przesłanek skłaniających do większej ostrożności. Powodów do poważniejszej ostrożności nie daje również jak na razie układ wskaźników. Wzrosty wyhamowały wprawdzie szybkie oscylatory, a niektóre z nich, jak %R zmieniły też kierunek na spadkowy, ale ciągle pozostają w strefach wykupienia. Po przebiciu linii sygnału coraz wyżej są natomiast MACD i ROC. Biorąc pod uwagę te elementy możliwe jest więc kilkusesyjne uspokojenie, a nawet ponowne próby zamknięcia okna bessy, a za głębszą przeceną jak na razie niewiele przemawia. Wsparciem dla ewentualnego spadku powinien być przedział 2678-2700 pkt. Przełamanie luki otworzy z kolei drogę do strefy 2870-2895 pkt., w której znajduje się m.in. 50% zniesienia trendu spadkowego z maja.