Ciężko się tu również dopatrywać konkretnych czynników o charakterze fundamentalnym, bowiem kalendarz danych makroekonomicznych nie obfituje w jakieś szczególnie istotne informacje. Wczoraj inwestorzy zapoznali się jedynie z danymi na temat zmian zapasów w hurtowniach w czerwcu. Oczekiwano, że wzrosną one o 0,5%, natomiast faktycznie mieliśmy do czynienia ze wzrostem o 0,8%. Wyższe od prognoz okazały się również wieczorne dane na temat wartości kredytu konsumenckiego, udzielonego w maju. Szacowano, że będzie to 3,2mln USD, a było 4,4mln USD. Te dane nie mają jednak zwykle zbyt dużego wpływu na zachowanie się rynku walutowego i podobnie było tym razem. Niestety dzisiejszy dzień pod względem publikacji wcale nie zapowiada się lepiej, bowiem mamy kompletną pustkę. Kolejne dane pojawią się dopiero we środę, a będą to bilans handlu zagranicznego oraz zmiana zapasów paliw. Z punktu widzenia impulsów fundamentalnych, dzisiejszy dzień nie powinien więc stać pod znakiem jakichś szczególnie istotnych zmian cen.
EUR/USD
Jeśli spojrzeć na krótkoterminowe perspektywy eurodolara, to te nadal wydają się korzystne. Fala wzrostowa, jaka widoczna jest na przestrzeni ostatnich około dwóch tygodni została jak na razie skorygowana do okolic 38,2%. Wsparciem jest tu cały czas strefa 1,2670 - 1,2710 i można zakładać, że póki zakres tego wsparcia się utrzymuje, to cały czas nie należy wykluczać docelowo kontynuacji wariantu wzrostowego, czyli deprecjacji amerykańskiej waluty w kierunku 1,30.
USD/JPY
Bardzo ciekawie z technicznego punktu widzenia przedstawia się aktualnie para dolarjena. Osłabienie dolara, jakie miało miejsce w końcówce ubiegłego tygodnia, doprowadziło do zejścia kursu pod poziom wsparcia przy 114,40, gdzie zlokalizowana była linia szyi formacji głowy z ramionami. Wczorajsze, nieznaczne umocnienie amerykańskiej waluty zatrzymało się dokładnie na poziomie 114,40 i stąd widoczne są już próby ponownego osłabienia dolara. Taki układ powoduje, że można się tu doszukiwać ruchu powrotnego do linii szyi, jedynie potwierdzającego sygnał sprzedaży. Obecnie najbliższym wsparciem są wczorajsze dołki przy 113,50 i ich przełamanie winno się przełożyć na wyznaczenie kolejnej fali spadkowej. Powrót powyżej 114,40 nieco polepszałby sytuację posiadaczy dolara, choć o nieco większym sukcesie można by mówić dopiero po wyjściu nad poziom szczytu prawego ramienia przy cenie 115,75.