Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 14.07.2006 09:01

Rynek w USA został wczoraj "zbombardowany" złymi wiadomościami. Największe

pociski ponownie wystrzelone zostały z rejonu Bliskiego Wschodu, gdzie

konflikt przybiera na sile. Niemal automatyczną reakcję na takie wydarzenia

jest wzrost cen ropy, które ponownie ustanowiły historyczne szczyty

zbliżając się do 77 USD. Teraz już notowane są powyżej 78 USD, a do spadków

Reklama
Reklama

indeksów w USA kontrakty amerykańskie dorzucają kolejne minusy NQ -7 pkt.

SP -4 pkt.

Skala przeceny w USA była imponująca z dwóch powodów. Po pierwsze należy

pamiętać, że była to druga sesja z rzędu, gdy indeksy tak mocno spadły i to

z tego samego powodu. Inaczej wygląda taki spadek, gdy następuje spod

szczytu po mocnym wzroście, a inaczej gdy rynek rozpędza się na południe. Po

Reklama
Reklama

drugie - całą sesję ze wsparciem walczył Nasdaq, a wsparciem tym były

czerwcowe dołki, będące jednocześnie tegorocznymi minimami dla tego indeksu.

Na koniec sesji byki poległy i Nasdaq zamknął się na poziomach najniższych

od października. S&P500 symbolicznie zamknął się pod poziomami z początku

roku, czyli roczna stopa zwrotu jest na minusach.

Czy naprawdę Bliski Wschód jest taki straszny ? Nie, nie tylko Bliski Wschód

Reklama
Reklama

i teraz rynek przypomina sobie o wszystkich negatywnych informacjach (dane

makro), które ostatnio spływały na rynek, a które ignorowano tłumacząc

wszystko zapatrzeniem w inflację. Też trzeba o tym przypominać, bo zaraz

media przekonają inwestorów, że sytuacja na Bliskim Wschodzie (na razie

kilka dolarów na wykresie ropy) może kształtować długoterminowe trendy na

Reklama
Reklama

światowych rynkach akcji, nawet jeśli za tydzień konflikt się uspokoi.

Patrząc w kalendarz, to dziś w centrum uwagi z wyników spółek będzie General

Electric. Jeśli chodzi o dane makro, to w Polsce o 14:00 poznamy inflację w

VI, którą na początku miesiąca "zdradza" MF (+0,9 proc), a w Stanach o 14:30

ważne dane o sprzedaży detalicznej w VI oraz o 15:50 indeks nastroju U.

Reklama
Reklama

Michigan w VII. GPW dostała wczoraj bardzo mocny cios, a amerykańskie

indeksy kopią leżącego. Na otwarcie musi dominować strach i dopóki

inwestorzy nie zobaczą jakiegokolwiek popytu z funduszy (wczoraj duzi

inwestorzy totalnie wstrzymali się z zakupami - patrz także obroty), to

możliwa jest wręcz powtórka wczorajszej sesji. Jeśli pokażą się większe

Reklama
Reklama

obroty, to dopiero wtedy rynek zostanie obroniony. Dzisiaj prognozy swojej

nie stawiam na piątkową sesję. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama