Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 20.07.2006 08:58

O tym co najważniejszego powiedział Bernanke zdążyłem napisać jeszcze

wczoraj w czasie sesji, a w szczegóły wystąpienia zagłębiać się tym razem

nie trzeba. Kluczowa dla rynków była zapowiedź szefa Fed, że inflacja w USA

spadnie w najbliższych kwartałach wraz z nadchodzącym spowolnieniem

gospodarki. Reakcja rynku to euforyczny wzrost. Dlaczego ? Pytanie i

Reklama
Reklama

odpowiedź niemal takie samo jak 29 czerwca. Wtedy po posiedzeniu FOMC

inwestorzy spodziewając się zakończenia cyklu obniżek stóp procentowych (tak

jak teraz - bo niska inflacja) wygenerowali analogiczne ok. 2 proc. wzrosty

na amerykańskich indeksach. Przestrzegałem wtedy przed słabymi podstawami

tego ruchu i długo nie trzeba było czekać na potwierdzenie naiwności

inwestorów. Kolejne dwa tygodnie to systematyczne spadki indeksów

Reklama
Reklama

doprowadzające do testowania tegorocznych dołków (lub znacznie

niżej -Nasdaq). Co należało uznać wtedy za "słabe podstawy" do wzrostu

indeksów ? Przypomnę cytatem z analizy komunikatu po posiedzeniu FOMC.

"Radość byków z usunięcia tego zdania (dalsze zacieśnianie polityki

pieniężnej...) jest uzasadniona, ale staje się dyskusyjna gdy spojrzymy na

powody zmiany opinii Fed. Członkowie Fed boją się trwającego już

Reklama
Reklama

spowolnienia wzrostu gospodarczego ("Recent indicators suggest that economic

growth is moderating from its quite strong pace earlier this year"), które

jest odzwierciedleniem ochłodzenia koniunktury na rynku nieruchomości,

efektem dotychczasowych podwyżek stóp procentowych, oraz wysokich cen

energii.

Reklama
Reklama

Dlaczego to wszystko przypominam ? Bowiem wczoraj mieliśmy analogiczną

sytuację - rynek ponownie wybrał inflację (czytaj - brak obniżek, choć

wcześniejsze dane temu przeczą), a zignorował powody dla których presja

inflacyjna ustąpi, czyli spowolnienie gospodarcze, tym razem wskazane już

jako główny powód spadku inflacji. W dłuższym terminie naprawdę nie ma się z

Reklama
Reklama

czego cieszyć, ale jak pokazuje choćby przykład z 29 czerwca w krótkim

terminie giełda rządzi się swoimi prawami i parafrazując - białe nie zawsze

jest białe, a czarne nie zawsze jest czarne.

Wyników spółek w USA nie wymieniam, bo na takiej sesji były one tylko tłem

dla szerokiego rynku. Trzeba jedynie wiedzieć, że z rana kontrakty w USA NQ

Reklama
Reklama

+9 pkt. SP +2 pkt. a w Azji japoński Nikkei skończył sesję na +3,08%. GPW

nie mogło sobie wymarzyć lepszych informacji. Nie chodzi tylko o wzrost

amerykańskich indeksów, ale o fakt, że tak naprawdę słowa Bernanke są

najlepsze właśnie dla rynków wschodzących (i tylko dla rynków wschodzących).

Zatrzymanie cyklu podwyżek stóp zatrzyma także kapitał na emerging markets.

Widać to było już choćby po brazylijskiej Bovespa +4,71% czy argentyńskim

Merval +3,08%. Turcja z rana sesję zaczęła +3,6%. Świetnie nastroje na

emerging markets potwierdzają też waluty, gdzie na złotym po wystąpieniu

Bernanke bardzo silne umocnienie i teraz już 3,96 na EUR/PLN i USD/PLN.

Pytanie na dzisiejszą sesję może być tylko jedno - jak duża będzie skala

wzrostu. Pytanie pomocnicze na kolejne sesje - czy pójdą za tym obroty

potwierdzające ten ruch (dobrze dla byków), czy znowu będzie to tylko

wyciągnięcie rynku bardzo wysoko na otwarcie dzięki USA i później lekkie

osuwanie (źle, niezależnie od wysokiego zamknięcia). MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama