Reklama

Komentarz poranny IDMSA

Dolar po presją po zeznaniach Bernanke Reakcja rynku na wypowiedzi Bernanke świadczy o sporym zaskoczeniu. Mało kto się chyba spodziewał tak łagodnego podejścia do utrzymującej się wysokiej inflacji bazowej i przypisania dużego znaczenia spowolnieniu gospodarczemu w walce z inflacją. Jako jedno z istotnych źródeł inflacji wymienione zostały ceny surowców. Układa się to oczywiście w logiczną całość, lecz stwarza także wrażenie, że FED obecnie zaczął się obawiać zbytniego ochłodzenia gospodarki.

Publikacja: 20.07.2006 10:58

Sądzimy, że rynek obecnie zbyt pesymistycznie ocenia perspektywę dalszego wzrostu stóp i jest całkiem prawdopodobne, że niedługo pojawią się argumenty przemawiające za dalszymi podwyżkami. Notatki z ostatniego FOMC mogą dalej zaszkodzić dolarowi, gdyż mogą pokazać, że FED już w trakcie ostatniego posiedzenia miał podobne nastawienie co Bernanke wczoraj. Pozytywnym czynnikiem powinien być zdecydowany napływ kapitału na rynek obligacji, oraz akcji, jeżeli bieżące dane makro nie będą pokazywały słabnięcia gospodarki. Argument, że dolar może się dalej osłabiać w skutek likwidacji długich pozycji jest zasadny, jeżeli przyjmiemy, że rynek był długi w dolarach. Według wielu źródeł i opinii analityków umocnienie dolara do 1.2480 związane było raczej z zamykaniem długich pozycji w euro, co oznacza, że teraz pozycja rynku może być neutralna i dolar może dość swobodnie konsolidować się w nowym szerokim zakresie, jaki prawdopodobnie zakreśli w następnych dniach. W związku z tym uważamy, że najrozsądniejsze jest sprzedawanie dolarów na większych spadkach i ostrożniejsze otwieranie długich pozycji po silnych spadkach i poczekanie na uformowanie się trendu spadkowego.

USD/PLN

USDPLN wykonał wczoraj silny zwrot zmieniając trend, natomiast pozostawił sytuację techniczną niejasną. Pomiędzy 3.10 a 3.20 USDPLN może się poruszać bez większych przeszkód. Z pewnością może teraz się pojawić tendencja do umacniania złotego. Efekt napływu kapitału do USA na rynki obligacji może zadziałać pod warunkiem, że dane makro w Polsce będą słabsze niż oczekiwania. Na to jednak się na razie nie zanosi i dolar będzie pewnie stabilny w stosunku do walut o najgorszych perspektywach wzrostu stóp procentowych. Do złotego powinien tracić, gdyż osłabienie złotego z maja i czerwca było spowodowane właśnie odpływem kapitału z rynków wschodzących wywołanych wysokimi oczekiwaniami odnośnie stóp procentowych na rynkach bazowych. Wczorajsze wypowiedzi szefa FED spowodowały, że oczekiwania te są znacznie mniejsze.

EUR/PLN

Rynek faktycznie poczekał na zeznania szefa FED zanim zareagował na dane na temat produkcji przemysłowej i PPI. Przełamanie silnego wsparcia przy 3.99 otwiera drogę do umocnienia złotego do 3.92 lecz ze względu na możliwość napływu kapitału do USA na rynki obligacji i akcji ruch złotego nie będzie płynny i może być przerywany sporymi korektami. Rejon 3.99 powinien być wykorzystany do sprzedaży EURPLN. Sentyment do naszego regionu jest dobry i w obecnej sytuacja (spadek dolara) powinien się przez jakiś czas utrzymywać, co będzie wspierać naszą walutę.

Reklama
Reklama

EUR/USD

Notowania eurodolara wybiły się wczoraj z konsolidacji w przedziale 1,2460-1,2500 i testują ważny opór 1,2620. Przez ostatni tydzień dolara wspierały oczekiwania na dalsze podwyżki stóp procentowych i gwałtowny wzrost inflacji. Jednak dane o inflacji konsumentów za czerwiec, która wyniosła 0,2 proc. m/m (prog: 0,2 proc.; poprz: 0,4 proc.) nie pokazują wzrostu presji inflacyjnej w Stanach. Po wyłączeniu cen energii i żywności inflacja CPI wyniosła 0,3 proc. i była wyższa od prognoz, jednak widać wyhamowanie wzrostu inflacji bazowej (przez 3 miesiące ten sam poziom). Zgodnie z naszą prognozą stabilizacja cen na wysokich poziomach (brak wzrostu) zachęciła szefa Fed do złagodzenia retoryki podczas wystąpienia przed senacką komisją bankowości. Z wypowiedzi można wywnioskować (zresztą tak samo jak z ostatniego komunikatu z posiedzenia FOMC), że Ben Bernanke jest bardziej skłonny do zakończenia cyklu podwyżek niż dalszego zaostrzania polityki monetarnej. Według szefa Fed spowolnienie gospodarcze w USA powinno złagodzić presję inflacyjną, a inflacja CPI wyniesie w 2007 roku 2,0 - 2,25 proc. Rynek obligacji całkowicie wykluczał taką możliwość, więc reakcja musiała być gwałtowna.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama