O godz. 9:55 kurs EUR/PLN wynosił 3,9430 zł, a USD/PLN 3,1130 zł.
Piątkowa sesja upłynie bez publikacji istotnych danych makroekonomicznych z kraju, a także i ze świata. Inwestorzy będą mieli tym samym więcej czasu na przeanalizowanie ostatnich danych. Zresztą te podane ostatnio miały pozytywny wydźwięk - minister finansów Stanisław Kluza i premier Jarosław Kaczyński zapewniali, że będą "dbać" o złotego, a planowane przyspieszenie reformy finansów publicznych sprawi, że budżet pozostanie stabilny. W dłuższej perspektywie może się jednak okazać, że były to tylko "deklaracje". Okres wakacyjny nie sprzyja przyspieszeniu prac, a od września rozpocznie się kampania przed zapowiedzianymi na listopad wyborami samorządowymi. Można oczekiwać, że Samoobrona i LPR będą starały się czymś "wyróżnić" od PiS odwołując się do swoich populistycznych elektoratów. Dobrym przykładem jest wczorajsza propozycja Ligi Polskich Rodzin odnośnie wprowadzenia prorodzinnego systemu podatkowego, którego koszt mógłby wynieść "aż" 6-7 mld zł. Wydaje się, że także partia braci Kaczyńskich za swój "punkt honoru" postawi pokonanie w wyborach przedstawicieli Platformy Obywatelskiej. Nie będzie to tym samym okres sprzyjający podejmowaniu niepopularnych, ale koniecznych decyzji. Dzisiaj rano minister finansów Stanisław Kluza poinformował, że podwyżka akcyzy na paliwa została przesunięta dopiero na początek stycznia 2007 r. (chociaż w tym wypadku resort może sobie na to pozwolić z racji dobrego wykonania tegorocznego planu budżetu). Jedynym czynnikiem sprzyjającym złotemu w średnim będzie tylko dobry stan gospodarki, ale i tutaj nie można być zbytnim optymistą, jeżeli zakłada się spowolnienie na świecie.
Dzisiaj spodziewalibyśmy się odreagowania ostatniego ruchu na złotym. Okolice 3,9350 zł za euro i 3,11 zł za dolara można wykorzystywać do krótkoterminowych zakupów.
Rynek międzynarodowy:
Czwartek przyniósł osłabienie dolara na rynkach światowych, które było wynikiem środowej zaskakującej wypowiedzi szefa FED w Kongresie. Przypomnijmy, że Ben Bernanke przyznał wprawdzie, że inflacja stanowi problem, ale dodał, iż spodziewa się jej spadku za sprawą oczekiwanego spowolnienia gospodarki. Przyznał też, iż przy podejmowaniu kolejnych decyzji ws. stóp procentowych należy uwzględniać efekty ostatnich działań, co zostało odebrane przez inwestorów, jako sygnał, że FED jest coraz bliższy zakończeniu dwuletniego cyklu zaostrzania polityki monetarnej. W podobnym tonie przebiegał drugi dzień wystąpienia szefa FED w Kongresie, a opublikowane wieczorem zapiski z ostatniego czerwcowego posiedzenia banku centralnego pokazały, że pogląd Bena Bernanke podzielają także inni członkowie FOMC. Stwierdzono, iż dalszy kierunek polityki będzie zależeć od publikacji danych makroekonomicznych. Wyrażono wprawdzie niepokój odnośnie wysokiego poziomu inflacji bazowej, ale podkreślono, że są szanse na jej stopniowy spadek z racji oczekiwanego spowolnienia amerykańskiej gospodarki.