Oczywiście w żaden sposób nie definiuje to reakcji inwestorów na dzisiejsze
wieczorne wydarzenia (komunikat o 20:15). W krótkim terminie rynkiem rządzić
będą emocje, podobnie jak to miało miejsce 29 czerwca i 19 lipca. Gwałtowne
reakcje indeksów okazały się wtedy tylko krótkim epizodem i tak już na
giełdach pozostanie. Reakcja giełd to jedno, a faktyczna wymowa komunikatu
to drugie. No właśnie - wymowa komunikatu. Moim zdaniem rynek skoncentruje
się właśnie na treści komunikatu, a nie na samej decyzji. Przy braku
podwyżki (80% szans) będzie tyle samo optymistów (presja inflacyjna słabnie)
co pesymistów (gospodarka za mocno zwolniła i nie można już stóp podnosić).
Przy ewentualnym zaskoczeniu a`la Bank Anglii i podniesieniu oprocentowania
optymiści powiedzą, że to koniec cyklu podwyżek i zdławienie inflacji, a
pesymiści postraszą recesją. Nawet gdyby ktoś znał teraz decyzję, to zapewne
nie postawiłby wszystkich pieniędzy na to jakie będzie zamknięcie sesji.
Kluczowe okaże się bowiem to, czy w komunikacie po raz kolejny i jeszcze
wyraźniej podkreślony zostanie fakt spowolnienia gospodarki, oraz oczywiście
jak kształtują się napięcia inflacyjne. Z niskiej inflacji rynek akcji
euforycznie się ucieszy, spowolnienia gospodarki panicznie może się
przestraszyć. W tle tego obrazu trzeba jeszcze namalować perspektywę na
kolejne posiedzenia, więc jak widać dziś o 20:15 naprawdę nie będzie