Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że największe giełdy europejskie, oraz rynki naszego regionu zachowywały się słabo jeszcze przed doniesieniami agencji z Wielkiej Brytanii, był to efekt słabego przebiegu środowych sesji na rynkach akcji w USA będących reakcją na wtorkowy komunikat FED?u. Początek handlu akcjami na GPW przyniósł umiarkowany spadek, co było naturalne po środowych wzrostach i osłabieniu na rynkach akcji w USA i Europie, jednak już kilkanaście minut później inwestorzy na GPW, podobnie jak na innych giełdach, zaczęli pozbywać się akcji po niepokojących informacjach z Wielkiej Brytanii. Zwrot na rynkach akcji w Londynie i Frankfurcie około godziny 10 przyniósł również umiarkowaną poprawę nastrojów na giełdzie warszawskiej. Po blisko trzygodzinnej stabilizacji i wahaniach w wąskim paśmie przed godziną 13 rynek rozpoczął kolejną falę spadków, która była udziałem również innych EEM, odmiennie od umacniających się głównych giełd europejskich. Publikacja danych makro z USA o 14:30 uspokoiła nastroje inwestorów i przyniosła niezbyt duże, ale jednak odreagowanie wcześniejszych spadków. Ostatecznie na końcowym fixingu indeks WIG spadł o 1,71%, a indeks WIG 20 spadł o 2,15%. Obroty na rynku były najniższe od 25 lipca, co wskazuje na to że jak na razie inwestorzy nie obawiają się silnej i długiej kontynuacji wczorajszych spadków, jednak wydaje się, że kolejny istotny czynnik ryzyka globalnego .jaki się wczoraj uwidocznił nie może pozostać bez wpływu na EM w tym na GPW.
Wczorajszy silny spadek sprowadził rynek do poziomu sesji poniedziałkowej i wtorkowej. W efekcie pogorszyły się układy wskaźników średnioterminowych (MACD, (-DI, +Di, ADX) oraz wskaźników szybkich (za wyjątkiem oscylatora stochastycznego). Obecnie można uznać, ze rynek kontynuuje formowanie trendu bocznego. Wczorajsze minimum jest powyżej minimum wtorkowego, a kurs zamknięcia blisko średnich krótkoterminowych. Dodatkowym elementem przemawiającym za taką interpretacją jest dodatnia korelacja obrotów ze zmianami indeksów. Jednak przy obecnym poziomie rynku nadal istnieje realne ryzyko zamknięcia luki hossy z 20 lipca i w konsekwencji przyspieszenia spadków. Obecnie kontynuacja trendu bocznego wydaje się być najbardziej optymistycznym scenariuszem w horyzoncie krótkoterminowym.