Wielokrotnie bowiem wspominano, że choć gospodarka zaczyna zwalniać, a dane z rynku nieruchomości oraz rynku pracy były coraz bardziej niepokojące, to jednak cały czas utrzymywało się zagrożenie inflacją, a to był z kolei główny czynnik, dzięki któremu FED pozostawił w swoim komunikacie furtkę do ewentualnych, dalszych podwyżek ceny pieniądza w USA. Takowa decyzja miała być uwarunkowana napływającymi na rynek danymi makroekonomicznymi, bowiem FED chciał jeszcze z decyzjami co do kolejnych podwyżek poczekać jeszcze na skutki wcześniejszych decyzji zacieśniających politykę monetarną. Stąd też tak duże znaczenie, jakie przypisywano wczorajszej publikacji PPI. Dane oczywiście bardzo miło zaskoczyły wszystkich obawiających się kolejnych podwyżek. Inflacja okazała się zdecydowanie niższa prognoz, co tym samym wytrąciło z rąk FED poważny argument w kwestii kontynuacji wzrostu ceny pieniądza. Inflacja w lipcu wyniosła 0,1%, a szacunki mówiły o ok. 0,3%. Ważniejsza jednak jest inflacja bazowa, a tutaj z kolei inwestorzy zostali jeszcze bardziej zaskoczeni, bowiem zamiast spodziewanego wzrostu o 0,2%, pojawił się spadek o 0,3%. Taki układ w znaczący sposób odsuwa więc widmo dalszych podwyżek stóp procentowych i oprócz argumentów w postaci spowolnienia gospodarczego, które FED również musi brać pod uwagę (choć stymulowanie inflacji i tak pozostaje priorytetem), teraz może dojść argument w postaci zatrzymania zagrożenia ze strony presji wzrostu poziomu cen. Pozostałe dane, które były wczoraj publikowane, w zasadzie nie miały już większego wpływu na rynek. Zwykle bowiem jest tak, że jeżeli pojawiają się jakieś dane o charakterze kluczowym, to reszta publikacji stoi niejako w cieniu. Otrzymaliśmy wczoraj także dane o sierpniowym indeksie NY Empire State. Spodziewano się, że wyniesie on 15pkt, a faktycznie było to 10,34pkt. Dane były więc poniżej prognoz, co niejako dobrze korespondowało z niesprzyjającymi amerykańskiej walucie danymi o niższej inflacji. Nieco lepsze okazały się za to dane na temat przepływów kapitałów do USA za czerwiec, których wartość wyniosła 75,1mld USD wobec spodziewanych 70mld USD.
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, to pod względem publikacji makroekonomicznych, szykuje się sporo atrakcji. Głównymi będą oczywiście dane na temat inflacji liczonej w cenach konsumentów, czyli CPI. Oczekuje się, że wyniesie ona 0,4%, a CPI bazowa 0,3%. Po wczorajszym zaskoczeniu przy PPI można oczekiwać, że znajdzie to swoje odzwierciedlenie również w CPI, co z kolei oznacza, że ewentualne dane niższe od prognoz nie zdołają już tak silnie przecenić dolara. Oprócz danych o inflacji dostaniemy dziś również informacje z amerykańskiego rynku nieruchomości, a będą to lipcowe zezwolenia na budowy domów (prog. -1,1%) oraz ilość rozpoczętych inwestycji budowlanych (-2,2%). Można zakładać, że te dane również będą przez rynek obserwowane pod kątem przyszłych decyzji władz monetarnych. Gorsze dane powinny więc wywoływać presję przeceniającą amerykańską walutę, bowiem będzie to sygnał utrzymywania argumentów za zatrzymaniem podwyżek stóp procentowych (a więc paradoksalnie taki układ - gorsze dane - może pomóc np. indeksom giełdowym, które ostatnio wyraźnie rosły, gdy pojawiały się dane sugerujące spowolnienie gospodarcze). Kolejnymi danymi będzie dynamika produkcji przemysłowej (prog. 0,5%), wykorzystanie potencjału produkcyjnego (prog. 82,6%) oraz tygodniowa zmiana zapasów paliw. Te dane będą już nieco mniej istotne dla rynku. Jeśli chodzi o publikacje spoza USA, to po południu poznamy również garść informacji makroekonomicznych z rynku krajowego, a będzie to inflacja CPI (szacuje się, że wyniesie ona 0,8% w ujęciu r/r), a także zmiana przeciętnego wynagrodzenia (5,3%) oraz zatrudnienia (3,1%) w lipcu. Dane te mogą mieć raczej ograniczony wpływ na zachowanie złotego, bowiem dzieli je tylko 30min od kluczowej na dziś publikacji CPI w USA i to na tych informacjach powinna się koncentrować uwaga.EUR/USD
Wczorajsze osłabienie dolara dość dobrze wpisuje się w techniczną sytuację eurodolara. Na przestrzeni kilku ostatnich dni ukształtował się tu bowiem klin zniżkujący, poprzedzony falą spadkową, a takie sytuacje często stanowią zapowiedź wybicia górą w kierunku podstawy formacji, czyli w tym przypadku 1,28, który to zasięg został wczoraj zrealizowany. Obecnie najbliższego wsparcia można się spodziewać w rejonie 1,2760, a oporem pozostaje 1,28, pod którym w godzinach nocnych pojawiła się konsolidacja. Jego skuteczne przebicie umożliwiałoby skierowanie się w stronę ok. 1,2850, gdzie doszukiwać się można kolejnego poziomu o charakterze podażowym.
USD/JPY
Osłabienie amerykańskiej waluty widoczne było także względem jena japońskiego. Tutaj oporem okazały się okolice 116,70, czyli wierzchołek z końca czerwca. Warto zauważyć, że jeżeli z obecnych okolic doszłoby na tej parze do poważniejszego osłabienia dolara, to realną stałaby się formacji głowy z ramionami. Na razie hipotetyczna linia szyi znajduje się w rejonie 114,30. Najbliższego wsparcia doszukiwać można się przy cenie 115,70 i zejście pod ten poziom niejako zwiększałoby prawdopodobieństwo realizacji powyższego scenariusza (czyli ukształtowania RGR).