Dzisiejszy dzień przyniósł kolejną porcję ważnych informacji. Kluczową była oczywiście inflacja CPI na rynku amerykańskim, ale tym razem okazało się, że nieco bardziej pokryła się z prognozami, czyli 0,4% vs. 0,4% w przypadku inflacji CPI oraz 0,2% vs. 0,3% w przypadku CPI bazowej. Dodatkowym, negatywnym impulsem dla amerykańskiej waluty okazały się publikowane w tym samym czasie dane z rynku nieruchomości. O ile rozpoczęte inwestycje budowlane były tylko nieco gorsze od prognoz (spadek o 2,5% wobec prognoz na poziomie 2,2%), o tyle już w przypadku wydanych zezwoleń na budowy domów było znacznie gorzej, bowiem oczekiwano spadku o 1,1%, a faktycznie wyniósł on aż 6,5%. Dane te są zatem kolejnym potwierdzeniem, czy raczej argumentem dla FED, za przynajmniej utrzymaniem ceny pieniądza na dotychczasowym poziomie, bowiem z jednej strony widoczny jest spadek zagrożenia rosnącą inflacją, a z drugiej strony sytuacja na rynku nieruchomości nadal pozostaje słaba. Dla formalności przypomnę tylko, że dzisiejszy dzień przyniósł nam jeszcze publikacje makroekonomiczne z rynku krajowego, ale zgodnie z oczekiwaniami, nie wpłynęły one znacząco na wartość złotego. O godzinie 14:00 poznaliśmy dane na temat zmian w przeciętnym zatrudnieniu (wzrosło o 3,3%, a spodziewano się 3,1%), przeciętnym zatrudnieniu (5,6% vs. 5,3%) oraz inflacji liczonej w cenach konsumentów (CPI), która w ujęciu r/r wyniosła 1,1% wobec prognoz na poziomie 0,8%.
USD/PLN
Z technicznego punktu widzenia nadal przewaga leży zdecydowanie po stronie posiadaczy krajowej waluty. Jak na razie korekta na tej parze dotarła bowiem do okolic 3,05, natomiast pierwszym, ważniejszym oporem jest dopiero 3,0625. Odwrót z niższego poziomu sugeruje więc, że nadal trend aprecjacji krajowej waluty jest tu w krótkim terminie obowiązujący.
EUR/PLN
Niewiele dzieje się również na eurozłotym. Tutaj trafniej byłoby powiedzieć, że nic się nie dzieje. Dzisiejszy dzień to bardzo wąska konsolidacja. Rynek w ramach zeszłotygodniowego odbicia od dołka nie zdołał nawet dotrzeć do okolic pierwszego, istotnego oporu, czyli poziomu 3,90. Można więc zakładać, że póki poziom ten nie zostanie przebity, posiadacze krajowej waluty nadal będą utrzymywali przewagę.