Bezpośrednią przyczyną gwałtownego zmniejszenia popytu na amerykańskiego dolara były gorsze od prognoz odczyty wczorajszych danych makroekonomicznych. Inflacja CPI (Consumer Price Index) w Stanach Zjednoczonych wzrosła w lipcu o 0,4 proc., co było zgodne z prognozami analityków. Nieco lepsza od oczekiwań jest natomiast wartość inflacji bazowej (core CPI), czyli wskaźnik nie uwzględniający cen paliw i żywności. Spodziewano się wzrostu o 0,3 proc., tymczasem wyniósł on 0,2 proc. Utwierdza to inwestorów w przekonaniu, że przerwa w cyklu zacieśniania polityki monetarnej w USA ma realne szanse potrwać dłużej. Gorsze dla dolara okazały się również informacje o liczbie zezwoleń na budowy domów oraz rozpoczęte budowy domów. W pierwszym przypadku wynik miał wartość -6,5% przy prognozach: -1,1%, natomiast w drugim -2,5% przy oczekiwaniach -2,2%. Można powiedzieć, że jedynie dynamika produkcji przemysłowej, która okazała się zgodna z wcześniejszymi założeniami była jedynym "optymistycznym" sygnałem dla zwolenników dolara. Wraz z nadchodzącymi nienajlepszymi danymi makro zza oceanu doszło wczoraj również do dalszych obniżek cen na rynkach towarowych. Tym razem o największej skali spadków mówić możemy w przypadku ropy naftowej, która potaniała o prawie dwa dolary. Zmiany są o tyle ciekawe, że wczorajszy komunikat o tygodniowej zmiany zapasów paliw pokazał po raz kolejny ich spadek. Można w związku z tym przypuszczać, że ostatnie wzrosty (ze szczytem na 78,35 dolarów za baryłkę) miały charakter bańki spekulacyjnej. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2846 dolara.
Czwartek ze względu na zapowiedziane na dzisiaj dane o charakterze statystyczno-ekonomicznym nie powinien być już taki nerwowy. Inwestorów czeka dzisiaj mniej informacji o stanie amerykańskiej gospodarki i dodatkowo nie będą one miały aż tak dużego znaczenia jak te wczorajsze. Pomimo to warto zwrócić jest uwagę na cotygodniowy raport o ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych, indeksie wskaźników wyprzedzających (LEI) oraz indeksie Fed z Filadelfii.
Sytuacja techniczna eurodolara: reakcja na wczorajsze dane makro zza oceanu była zgodna z oczekiwaniami. Kurs sięgnął oporu w rejonie 1,2850 - 1,2860 (wskazywanego we wczorajszym komentarzu). Obecnie sytuacja na rynku tej pary wygląda niemal analogicznie jak to, co widzieliśmy na wczorajszym otwarciu. Niemal, ponieważ układ wskaźników technicznych nie jest już tak optymistyczny dla byków jak ten wczorajszy. Potencjał do wzrostów jeszcze z pewnością jest, o czym świadczy brak korekty podczas godzin handlu nocnego. Realizacja zysków jednak z długich pozycji otwieranych w rejonie 1,2710 - 1,2740 wydaje się coraz bliższa. Wskazania intra day podpowiadają, że pierwsza część sesji upłynąć może w nastrojach sprzyjających zwolennikom dolara. Sygnalną rozwinięcia spadków będzie zejście poniżej 1,2830. Powrót do wzrostów jest możliwy raczej dopiero w drugiej części dnia - najprawdopodobniej w reakcji na dzisiejsze dane. Miejscem charakterystycznym dla takiego scenariusza jest poziom 1,2870.
RYNEK KRAJOWY
Nastrój na krajowym rynku walutowym pozostaje nadal korzystny, w dalszym ciągu jednak zmiany determinowane są tym, co dzieje się na rynku światowym. Dane makroekonomiczne rodem z Polski pomimo, że mają bardzo dobry wydźwięk nie skłaniają inwestorów do zdecydowanych działań, co widać jest szczególnie na parze EUR/PLN. O godzinie 09:00 za jedno euro zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 3,8630 złotego, a za dolara 3,0050. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych zgodnie z tym, co podał wczoraj Główny Urząd Statystyczny (GUS) pozostały niezmienione w stosunku do czerwca, natomiast w ujęciu rocznym inflacja wyniosła w lipcu 1,1 proc., W czerwcu 2006 roku roczny wskaźnik inflacji konsumenckiej wyniósł 0,8 proc. wobec 0,9proc. w maju. Brak jest w związku z tym presji inflacyjnej, co oznaczać może utrzymanie stóp procentowych na dotychczasowym poziomie przez najbliższych kilka posiedzeń RPP. Sytuacja techniczna: spadek wartości dolara na świecie pomógł parze USD/PLN w rozwinięciu spadków i zgodnym z prognozami pierwszym atakiem na rejon dużej figury 3,0000 złotych za dolara. Dzisiejszą sesję w związku z tym określić można jako kluczową dla tej pary. Trwałe zejście poniżej tej psychologicznej bariery pozwoli na pogłębienie ostatnich dołków, utrzymanie się powyżej natomiast stworzy podstawy do formowania jakiejś bazy. Na parze EUR/PLN w dalszym ciągu dominuje wskazywany już kilkakrotnie obszar silnego wsparcia 3,8500 - 3,8650. Jak na razie szanse na trwałe przełamanie go miejsca w kierunku południowym są niewielkie. Utrzymanie się notowań tej pary powyżej tego obszaru również i w dniu dzisiejszym dadzą podstawy by sądzić, że niedźwiedzie mają coraz większe problemy z pokonaniem tej bariery.