Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 24.08.2006 16:02

Inżynier Mamoń skomentowałby taką sesję słowami - "aż się chce wyjść z

kina". Czwarta w tym tygodniu sesja wyglądała niemal dokładnie tak samo.

Inwestorów męczy przedłużająca się konsolidacja, a wszelkie zmiany cen

wynikają albo z emocji przeniesionych na otwarcie sesji z rynków

amerykańskich (reakcja także na wydarzenia na rynku surowców), lub są

Reklama
Reklama

jedynie efektem śmiesznie niskiej płynności, która w powiązaniu z

powszechnymi na GPW koszykami zleceń co jakiś czas przesuwa indeks na nowy

poziom marazmu. Największą sztuką ostatnich tygodni było nie uleganie

złudnemu wrażeniu, że takie spekulacyjno/arbitrażowe ruchy rozpoczynają

jakikolwiek trwalszy trend. Kiedyś pewnie tak się stanie, ale dopóki poważny

kapitał nie wróci na warszawski parkiet, to z sesji na sesję takie

Reklama
Reklama

fajerwerki (jak na koniec sesji) będziemy mieli co chwila w przeciwną

stronę, czego doświadczamy już trzeci tydzień.

A dzisiejsza sesja mogła być pierwszą, na której zagraniczni inwestorzy

mogli być nieco aktywniejsi. Zamiast tego, władze GPW jakby na złość

zaprezentowały statystyki pokazujące wyraźne ograniczenie aktywności

zagranicznych funduszy w I półroczu tego roku, co tajemnicą przecież nie

Reklama
Reklama

było, ale tym bardziej teraz nie jest argumentem zachęcającym do

zainteresowania naszym rynkiem globalnych graczy. Fundusze mogła dziś

rozruszać trochę sprzedaż detaliczna, niemieckie Ifo, czy choćby dane w USA

o 14:30. Wszystkie w/w znowu zostały zignorowane, choć na rynku walutowym te

publikacje nie przeszły bez echa.

Reklama
Reklama

Kolejna nadzieja dopiero w serii danych makro w przyszłym tygodniu, który

jednocześnie będzie przełomem miesiąca, co zawsze wzmaga aktywność

inwestorów instytucjonalnych. Wystarczy powiedzieć, że w USA już we wtorek

poznamy protokół z ostatniego posiedzenia FOMC oraz wskaźnik zaufania

konsumentów, a potem każdego dnia będzie ciekawiej. W środę PKB za II kw. ,

Reklama
Reklama

w czwartek Chicago PMI, a piątek zwieńczy raport o bezrobociu wraz z

przeniesionym z poniedziałku indeksem ISM. Taka makroekonomiczna bomba musi

ruszyć światowymi indeksami, jeśli wziąć pod uwagę, że cały świat

(szczególnie emerging markets) czeka właśnie na wyjaśnienie zagadki skali

spowolnienia amerykańskiej gospodarki. Zwolennikom marazmu (są tacy - wśród

Reklama
Reklama

zarządzających) pozostaje nadzieja, że wrześniowy długi weekend (4 września

święto) w USA uśpi rynki na kolejny tydzień i reakcja na dane makro w

przyszłym tygodniu będzie bardzo ograniczona. Na razie jednak musimy przeżyć

jeszcze jutrzejszą sesję ... MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama