Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 29.08.2006 09:00

Słabszy od początkowych obaw sztorm tropikalny (o huraganie nikt nie mówi)

Ernesto stał się wg serwisów czynnikiem, który prawił, że indeksy w USA

zakończyły sesję na plusach. Moim zdaniem wiedza ta (o raczej ograniczonej

sile zjawiska) była już powszechna przed sesją, ale widocznie takie

usprawiedliwienie wzrostów pasuje komentatorom.

Reklama
Reklama

Przypuszczam, że faktycznie wczorajsza zwyżka ma małe znaczenie dla

inwestorów, bo każdy ma świadomość, że najważniejsze czynniki, które na

notowania mogą wpłynąć są dopiero przed nami. To jutro poznamy dynamikę

PKB (polskiego i amerykańskiego) a jeszcze dziś treść protokołu z

ostatniego posiedzenia FOMC. To one ustawią notowania za oceanem oraz

nastroje przed piątkową publikacją raportu o stanie rynku pracy. Z naszej

Reklama
Reklama

perspektywy wczorajsze plusy mogą być istotne tylko na otwarciu. Później

zajmiemy się sobą. Można mieć nadzieję, że nie będzie tak nudno jak

wczoraj. Dziś londyńskie City już pracuje, a tym samym aktywność

inwestorów zagranicznych ma szanse być większa. Inna sprawa, że ostatnio

ten czynnik nie dopisuje. Na zakończenie sesji poznamy wskaźnik zaufania

konsumentów w USA. Oby był on zwieńczeniem ciekawych notowań. Co do

Reklama
Reklama

sytuacji technicznej chyba wszystko zostało powiedziane w "Weekendowej..."

i wczorajszym komentarzu przed końcem sesji. Nie ma więc sensu się

powtarzać. Jedyną w tej chwili ważną rzeczą jest większa aktywność. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama