Słabszy od początkowych obaw sztorm tropikalny (o huraganie nikt nie mówi)
Ernesto stał się wg serwisów czynnikiem, który prawił, że indeksy w USA
zakończyły sesję na plusach. Moim zdaniem wiedza ta (o raczej ograniczonej
sile zjawiska) była już powszechna przed sesją, ale widocznie takie
usprawiedliwienie wzrostów pasuje komentatorom.