Obserwowana aprecjacja złotego wynika z kilku czynników. Coraz bardziej realna perspektywa definitywnego zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych (po ostatniej publikacji zapisków z sierpniowego posiedzenia FED) sprawia, że nie spada znacząco atrakcyjność inwestowania na rynkach wschodzących. Dodatkowo wczoraj szef zespołu ministrów finansów Unii Europejskiej, Jean-Claude Juncker przyznał wczoraj, że podejmowane przez Węgry działania zmierzające do ograniczenia ogromnego deficytu budżetowego są wiarygodne, co doprowadziło do dalszego umocnienia forinta. Dzisiaj kurs EUR/HUF spadł poniżej poziomu 275.
Z kolei u nas wczorajsza ranna wypowiedź premiera Kaczyńskiego, który powtórzył, iż kotwica budżetowa na poziomie 30 mld zł zostanie utrzymana nawet za cenę wcześniejszych wyborów, nieco poprawiła nastroje na rynku, chociaż akurat w tej kwestii nie są one nadal najlepsze. Przypomnijmy, że według resortu finansów po stronie przychodów w przyszłorocznym budżecie może zabraknąć aż 5 mld zł, co sprawia, iż pojawiają się pomysły, aby odejść od zapowiadanej jeszcze przez Zytę Gilowską obniżki stawek rentowych o 4 proc. Dosyć mocne słowa nt. przyszłorocznego budżetu padły wczoraj z ust szefa NBP, Leszka Balcerowicza. Przyznał on, że kotwica na poziomie 30 mld zł jest dziurawa, bo w centralnym budżecie nie są ujmowane wszystkie wydatki. Niepokoi także dzisiejsza wypowiedź minister pracy i polityki społecznej Anny Kalaty, która poinformowała, że premier Kaczyński zgodził się na jej żądania zwiększenia wydatków z budżetu o 5,7 mld zł.
Z drugiej strony dla rynku finansowego istotniejsze są opublikowane wczoraj dane o wzroście gospodarczym Polski w II kwartale b.r., który był najwyższy od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej. Figura wyniosła 5,5 proc. r/r, przy 14,4 proc. r/r wzroście inwestycji i 5,1 proc. r/r dynamice popytu krajowego, co powoduje, że fundamenty są coraz bardziej solidne i trudno oczekiwać, iż w najbliższym czasie to się wyraźnie zmieni. Zresztą prognozy na ten rok mówią o tempie wzrostu gospodarki powyżej 5 proc. r/r. To wszystko dzieje się przy "gołębiej" postawie Rady Polityki Pieniężnej. Na zakończonym wczoraj dwudniowym posiedzeniu stopy procentowe pozostały bez zmian, a w komunikacie członkowie RPP przyznali, iż ostatni lipcowy wyraźniejszy wyskok inflacji w górę nie stanowi na razie podstaw do wyraźniejszych zmian założeń przedstawionych w lipcowej projekcji inflacyjnej. To wszystko sprawia, że stopy procentowe wzrosną najwcześniej w I kwartale 2007 r.
Dzisiaj rynek nie otrzyma wiele istotnych informacji. Wpływ na złotego będzie mieć zachowanie się kursu EUR/USD na rynkach światowych i klimat w naszym regionie. Nie można jednak wykluczyć, że w każdej chwili mogą pojawić się nowe informacje z naszej polityki, które mogą zaszkodzić naszej walucie. Tym samym w dalszym ciągu sugerowalibyśmy kupować EUR/PLN w okolicy 3,9250 zł, a okolice 3,9550 zł wykorzystywać do krótkoterminowej sprzedaży. W przypadku USD/PLN jest to przedział 3,0550-3,0900 zł.
Rynek międzynarodowy: