Reklama

TMS: Komentarz poranny

Zadecydują dane o inflacji w USA Rynek krajowy: W piątek rano złotówka otworzyła się bez większych zmian w relacji do czwartkowego zamknięcia. O godz. 9:54 za jedno euro płacono 3,9605 zł, a za dolara 3,1150 zł.

Publikacja: 15.09.2006 10:38

Opublikowane wczoraj dane o inflacji konsumenckiej w sierpniu, mimo, że okazały się wyższe od oczekiwań (w ujęciu rocznym 1,6 proc. r/r) nie doprowadziły do większych zmian na rynku. Wprawdzie chwilę po ich publikacji widoczne było przesunięcie na rynku obligacji (wzrost rentowności), ale ruch ten okazał się krótkotrwały. Było to wynikiem wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej, których zdaniem sierpniowa inflacja nie stanowi podstaw do ewentualnego przyspieszenia decyzji ws. podwyżki stóp procentowych. Nawet uznawana za "jastrzębia" Halina Wasilewska-Trenkner przyznała dzisiaj rano, że poważnym zagrożeniem dla stabilności cen byłaby jedynie wyraźna dysproporcja pomiędzy wzrostem płac, a wydajnością pracy, ale na to raczej się nie zanosi. Swoją prognozę odnośnie inflacji przedstawił także resort finansów. Zdaniem wiceministra Piotra Soroczyńskiego we wrześniu wskaźnik CPI powinien się ustabilizować na poziomie 1,5-1,6 proc. r/r, a na koniec roku wzrosnąć do poziomu 2,1 proc. r/r. Tym samym trudno będzie oczekiwać, aby stopy procentowe w Polsce wzrosły wcześniej, niż w I kwartale 2007 r. Wydaje się, zatem, że dzisiejsze dane o średniej płacy w sierpniu o godz. 14:00 niewiele zmienią. Należy jednak odnotować, iż oczekuje się odczytu na poziomie 5,4 proc. r/r wobec 5,6 proc. r/r w lipcu.

W najbliższym czasie kluczowa dla rynku wciąż będzie polityka. Jutro powinniśmy poznać decyzję Zyty Gilowskiej na temat jej powrotu do rządu, chociaż zdaniem wielu ekonomistów ten fakt niczego nie zmienia. Kluczowa będzie postawa współkoalicjantów podczas zaplanowanych na najbliższą środę obrad rządu ws. przyszłorocznego budżetu - czy Andrzej Lepper i Roman Giertych zmienią zdanie, co do konieczności zwiększenia wydatków. Istnieje tym samym spore ryzyko, iż dzisiejsza prasowa polemika ministra finansów Stanisława Kluzy, że być może warto wprowadzić kotwicę limitującą wydatki, może pozostać tylko życzeniem finansisty.

Naszym zdaniem obecne poziomy 3,9600-3,9650 zł za euro należy wykorzystywać do zakupów. Uważamy, iż w perspektywie najbliższych dni są szanse na wzrost powyżej 3,99 zł. W przypadku dolara poziomami do zabezpieczenia są okolice 3,1150 zł - tutaj celem są okolice 3,14 zł i powyżej.

Rynek międzynarodowy:

Na globalnym rynku dolara widać dwie ścierające się ze sobą frakcje, co powoduje, że notowania nadal pozostają w trendzie bocznym. Dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,2710 dolara.

Reklama
Reklama

Część inwestorów uważa, iż zbliżające się posiedzenie grupy G-7 w Singapurze w najbliższy weekend zaowocuje wzrostem presji na Chiny w kwestii uwolnienia kursu juana, który jest niedowartościowany i w dużej mierze odpowiada za nierównowagę w handlu (zwłaszcza Stanów Zjednoczonych). To doprowadziłoby do wzmocnienia pozostałych walut azjatyckich i tym samym osłabienia amerykańskiego dolara. Z drugiej strony wszyscy mają świadomość, że jest to sprawa dosyć trudna, a Chińczycy nie lubią działać pod presją. Zwłaszcza, jeżeli na przyszły tydzień zapowiedziana została wizyta amerykańskiego Sekretarza Skarbu, Henry?ego Paulsona w Pekinie. Warto także przytoczyć wypowiedź przedstawiciela Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Rodrigo Rato, który przyznał, że rozwiązanie problemu "globalnej nierównowagi" nie będzie prostą sprawą.

Tym samym wydaje się, że większe znaczenie dla rynku dolara będą mieć dzisiejsze publikacje danych makroekonomicznych, zwłaszcza, że ich waga jest dosyć duża. O godz. 14:30 podane zostaną dane o sierpniowej inflacji CPI, gdzie oczekuje się odczytu na poziomie 0,2 proc. m/m. Kluczowe będą informacje o wskaźniku bazowym, który szacuje się na poziomie 0,2 proc. m/m i 2,8 proc. r/r. Warto zauważyć, że w ujęciu rocznym odnotowuje on sukcesywny wzrost, co sprawia, że słuszne są głosy mówiące o tym, iż FED nie zakończył jeszcze polityki podwyżek stóp procentowych. Istotne będą także dane o produkcji przemysłowej i nastrojach konsumenckich Uniwersytetu Michigan. Spodziewany jest spadek dynamiki produkcji w sierpniu do 0,2 proc. m/m i nieznaczna poprawa nastrojów do poziomu 84,0 pkt. Analiza wczorajszych danych pokazała, że gospodarka hamuje wolniej, niż to zakładano, a czynniki pro-inflacyjne wciąż są istotne. Sprzedaż detaliczna w sierpniu zamiast spaść o 0,1 proc. m/m wzrosła o 0,2 proc. m/m, a ceny importu pozostały na wysokim poziomie 0,8 proc. m/m.

Dzisiaj podane zostaną także informacje ze strefy euro - o godz. 11:00 poznamy finalną inflację HICP w sierpniu, która najpewniej nieznacznie spadła w ujęciu rocznym do poziomu 2,3 proc. r/r z 2,4 proc. r/r w lipcu. Naszym zdaniem do czasu publikacji pierwszych danych z USA o godz. 14:30, notowania EUR/USD mogą się konsolidować. Niemniej jednak w perspektywie do końca dnia są szanse na spadek w okolice 1,2670.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama