Niestety był on niemal kopią tego, co usłyszeliśmy po ostatnim posiedzeniu 8 sierpnia, gdy FED również wstrzymał się z podwyżką ceny pieniądza. W komunikacie stwierdzono, że nadal utrzymuje się pewna presja inflacyjna. Taki układ cały czas pozostawia możliwość dalszego zacieśniania polityki monetarnej. Na rynku walutowym w zasadzie nie było widać większej reakcji. Eurodolar przez większość czasu konsolidował się w obrębie 1,27. Liczono, że FED stanie się impulsem do wyrwania rynku z aktualnego trendu horyzontalnego, ale niestety nic takiego nie miało miejsca i z punktu widzenia dyskontowania dalszych posunięć FED w zakresie kształtowania polityki monetarnej jesteśmy w dokładnie takim samym miejscu, jak 8 sierpnia. Ponownie pozostaje więc wpatrywać się w kolejne dane makroekonomiczne, które mogą stanowić argument za dalszymi ruchami władz monetarnych. Dzisiaj poznamy cotygodniowe dane na temat ilości wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Szacuje się, że będzie ich 310k. O godzinie 16:00 opublikowany zostanie także sierpniowy indeks wskaźników wyprzedzających (LEI), którego spadek szacuje się na 0,2%. Ostatnimi danymi będzie natomiast indeks Philadelphia FED (prog. 14pkt). W zasadzie żadne z powyższych danych nie powinny mieć większego wpływu na rynek walutowy.
EUR/USD
Sytuacja techniczna eurodolara pozostaje bez zmian, czyli od ponad tygodnia obserwujemy wahania w obrębie 1,2630/50 - 1,2750. Można obecnie zakładać, że cały czas ta konsolidacja daje większe prawdopodobieństwo kontynuacji poprzedniej fali wzrostu wartości dolara, czyli wybicia dołem. Nie pozostaje nic innego, jak dalej czekać, aż rynek wybierze sobie kierunek.
USD/JPY
Wczorajszy dzień stosunkowo spokojnie minął również na parze dolarjena. Kurs oscylował nad wsparciem w rejonie 117,00. Można zakładać, że jego przełamanie otworzy drogę do testu kolejnego poziomu o charakterze popytowym, czyli 116,50. O poprawie kondycji amerykańskiej waluty na tej parze można by obecnie mówić po wyjściu nad maksima z początku tygodnia, czyli rejon 118,30. Jak na razie nieco więcej argumentów ma strona podażowa, a to za sprawą wtorkowego przełamania 2-tygodniowej linii wzrostowej, co tym samym otworzyło drogę do wyznaczenia korekty ostatniego wzrostu.