Wzrost wartości dolara, przy praktycznie braku danych makroekonomicznych z rynku amerykańskiego w poniedziałek może tu sugerować, że inwestorzy dyskontują jastrzębi charakter komunikatu. Umocnieniu dolara nieznacznie mogła również sprzyjać taniejąca w poniedziałek ropa. Jeśli chodzi o dzisiejsze dane makroekonomiczne z USA, to takowych nie zaplanowano, zatem nadal można zakładać, że będziemy świadkami wyczekiwania dopiero na środową decyzję amerykańskich władz monetarnych.
EUR/USD
Eurodolar zaczął tydzień od dosyć wyraźnego spadku. Kurs odbił się o około miesięcznej linii trendu spadkowego, w rejonie której można było również wyznaczyć poziom docelowy wynikający z wysokości formacji odwróconej RGR, która została w ubiegłym tygodniu zrealizowana. Skala wczorajszego umocnienia dolara pokazuje wyraźnie, że krótkoterminowe symptomy deprecjacji amerykańskiej waluty nie były zbyt silne i dolar ponownie może niebawem wrócić do łask. Obecnie najbliższym wsparciem są dotychczasowe, październikowe dołki przy cenie 1,2485 i ich przełamanie winno się przełożyć na wyznaczenie kolejnej fali aprecjacji dolara. Jeśli natomiast mielibyśmy być świadkami nieco trwalszego osłabienia amerykańskiej waluty, rynek musiałby się teraz uporać z miesięczną linią trendu spadkowego, która zatrzymała zwyżkę pod koniec ubiegłego tygodnia. Linię można wyznaczyć obecnie w rejonie 1,2620, a nieco wyżej oporem będą również piątkowe maksima przy 1,2640.
USD/JPY
Dolar wyraźnie zyskał również względem jena japońskiego. Nieudane zejście pod koniec tygodnia pod wsparcie w rejonie 118,30 przełożyło się na kontrę ze strony popytu. Obecnie, aby mówić o trwalszym polepszeniu sytuacji na amerykańskiej walucie, kupujący musieliby wyprowadzić kurs powyżej dotychczasowych maksimów z października, zlokalizowanych przy cenie 119,88. Można więc powiedzieć, że krótkoterminowo posiadacze dolara wyszli z opresji, natomiast o ponownych problemach należałoby mówić po zejściu pod piątkowe dołki w okolicach 118,00.