zestawieniu ze wszystkimi słabymi danymi makro mogła doprowadzić do
gwałtownej przeceny na ostatnich dwóch sesjach. Zamiast tego mamy niewielką
korektę, a jedynie Nasdaq, zwyczajowo reagujący na sygnały spowolnienia w
gospodarce (najbardziej odbija się to na spółkach technologicznych), spadł
wczoraj ponad 1%. Nie można napisać, że dane zostały zignorowane, ale cały
czas mam wrażenie, że amerykańskie parkiety nie chcą zobaczyć zwiastunów
niższych zysków spółek (wolniejszego rozwoju gospodarki) w przyszłym roku.
Dziwne ? Nie, taka jest giełda - przy wcześniejszej tak długiej sile rynku
trudno o zwrot o 180 stopni z sesji na sesję, tym bardziej, że jesteśmy w
okresie najkorzystniejszym dla rynku akcji.
Na GPW reakcja na to wszystko będzie ograniczona. Za dużo jest niewiadomych,
a wobec rynków wschodzących dochodzi jeszcze pytanie, czy ewentualna korekta
w USA pociągnie za sobą emerging markets, czy spowoduje powrót kapitału na
te niedoceniane w ostatnich miesiącach rynki ? Na razie trwa przeciąganie
liny i dzisiejsza sesja raczej tego nie wyjaśni. Reakcję na wydarzenia na
światowych parkietach w dużej mierze ograniczać będzie kalendarz, w którym w
piątek widnieje amerykański raport z rynku pracy, oraz ważne wydarzenia na
GPW na początku przyszłego tygodnia (patrz ostatni przed zamknięciem). MP