Miniony tydzień niestety nie był zbyt ciekawy pod względem danych makroekonomicznych. Jeśli spojrzeć na kalendarz publikacji z rynku amerykańskiego na najbliższe dni, to ten przedstawia się bardzo imponująco. W nadchodzącym tygodniu czekają nas bowiem m.in. deficyt budżetowy (te dane już dziś - prog. 47mld USD), dane o inflacji PPI, sprzedaż detaliczna, protokół z posiedzenia FOMC, dane o CPI, dynamika produkcji przemysłowej, dane z rynku nieruchomości. W zasadzie każdego dnia pojawią się nowe impulsy mogące nadać dalszy kierunek amerykańskiej walucie. Ten jest jak na razie dla dolara spadkowy i z technicznego punktu widzenia nadal nie pojawiły się sygnały, aby ta sytuacja miała się niebawem zmienić.
EUR/USD
Na rynku eurodolara ostatni dzień tygodnia przyniósł ciekawe zmiany. Udało się kupującym sforsować poziom oporu przy 1,2830, co z kolei przełożyło się na kontynuację zwyżki. W drugiej części dnia zaczęli już jednak przeważać sprzedający i z okolic 1,29 doszło do częściowej realizacji zysków. Nie zmienia to jednak faktu, że rynek wciąż pozostaje w dobrej kondycji w krótkim terminie. Najbliższego wsparcia doszukiwałbym się w strefie 1,2820 - 1,2830 i jego przekroczenie sugerowałoby możliwość pojawienia się nieco głębszej korekty. Nieco niżej w ramach wsparcia zwróciłbym również uwagę na około 3-tygodniową linię trendu wzrostowego, zlokalizowaną przy cenie 1,28. Można zakładać ze póki rynek trzyma się powyżej jej poziomu, większym prawdopodobieństwem wciąż cechuje się wariant kontynuacji zwyżki.
USD/JPY
O ile na eurodolarze widać w ostatnich tygodniach nieco bardziej wyraźną tendencję, o tyle w przypadku relacji dolara do jena niewiele się dzieje i mamy do czynienia bardziej z ruchem w bok o podwyższonej zmienności. W krótkoterminowym ujęciu za wsparcie uznałbym poziom 117,20, czyli dołki z ubiegłego tygodnia, natomiast niżej popyt winien być również widoczny przy cenie 116,60. Jeśli chodzi o opory, to tutaj nadal podażową rolę pełnią okolice 118,50/60.