Nie bez znaczenia jest także sytuacja techniczna, która cały czas faworyzuje złotego, co z kolei powoduje, że każda, nawet najmniejsza korekta jest od razu wykorzystywana do kupna krajowej waluty. Minione dni niestety nie dostarczyły nam żadnych informacji fundamentalnych, bowiem nie zaplanowano publikacji makroekonomicznych. W najbliższych dniach sytuacja pod tym względem nieco się już zmieni, bowiem we wtorek zapoznamy się z bilansem płatniczym, na środę zaplanowano publikację danych o inflacji CPI, a w czwartek opublikowane zostaną dane na temat przeciętnego wynagrodzenia i zatrudnienia w październiku.
USD/PLN
Na parze dolara względem złotego cały czas bez zmian, czyli od kilku tygodni mamy do czynienia z sukcesywnym umacnianiem się złotego. Pod koniec tygodnia strona podażowa zaatakowała już sierpniowe minima przy cenie 2,9850, choć ich przełamanie nie spowodowało lawiny wyprzedaży dolara (w pewnej mierze również dlatego, że godziny popołudniowe stały pod znakiem umocnienia dolara na głównych parach). Obecnie to jednak nie wsparcia są ważne, a opory i za pierwszy, najszybszy sygnał możliwego odradzania się popytu uznałbym wyjście ponad 3,01.
EUR/PLN
W mniej więcej analogicznej sytuacji znajduje się również para eurozłotego. Jak na razie rolę oporu pełnią dołki sprzed dwóch tygodni przy cenie 3,8440. W minionych dniach zostały one zaatakowane dwukrotnie, ale bykom nie udało się powyżej tego poziomu przebić. Można więc zakładać, że nadal większym prawdopodobieństwem cechuje się wariant dalszego spadku eurozłotego, natomiast impulsem do tego byłoby przełamanie zeszłotygodniowych dołków w strefie 3,8130/60. O sygnałach możliwości pojawienia się korekty ostatniej fali spadkowej świadczyłoby wyjście powyżej zakresu 3,8440 - 3,8525.