Zarówno wczoraj, jak i zapewne jutro, też obroty były mniejsze. Pytanie tylko, czy spadek obrotów dziś będzie szedł w parze ze spadkiem zmienności na głównych parach? Środa, jak i podobne jak dzisiejszy "świąteczne" dni w przeszłości pokazują, że raczej nie. Wręcz przeciwnie. Zdarzało się, że mniejsze obroty prowokowały większe ruchy.
Oprócz tego, że czwartek jest niejako świątecznym dniem, to jest on również szczególny dlatego, że dziś zostaną opublikowane jedyne, tak naprawdę liczące się dane makroekonomiczne w tym tygodniu. Będzie to listopadowa wartość indeksu klimatu gospodarczego monachijskiego instytutu Ifo.
Rynek prognozuje, że spadnie on do poziomu 105,2 pkt. (na początku tygodnia mówiło się o spadku do 104,9 pkt.) z 105,3 pkt. w październiku. Jak przy każdej publikacji tego indeksu na przestrzeni ostatnich 10 miesięcy, powstaje pytanie, czy zacznie on mocniej spadać, wzorem innego niemieckiego indeksu - indeksu koniunktury instytutu ZEW, który nieprzerwanie spada od stycznia br., gdy osiągnął rekordową wartość 71 pkt. W listopadzie zaś spadł on do -28,5 pkt. Tym samym znalazł się na najniższym poziomie od marca 1993 roku, kiedy to miał wartość -29,4 pkt.
Podczas gdy budowany jest w oparciu o opinię menadżerów i analityków nt. niemieckiej gospodarki, indeks ZEW nieprzerwanie spada od stycznia, indeks Ifo wciąż pozostaje w pobliżu 15-letnich maksimów na poziomie (106,8 pkt.). Jest to o tyle zastanawiające, że w dotychczasowej historii, szczyty indeksu ZEW wyprzedzały szczyty indeksu Ifo (powstaje on w oparciu o opinie przedsiębiorców), maksymalnie o 4 miesiące. Teraz, jest to 5 miesięcy. To co prawda może jeszcze nic nie znaczy. Ale niewątpliwie już pozostawania Ifo blisko szczytów, podczas gdy ZEW prawdopodobnie balansuje w pobliżu dołka, to duża anomalia. Anomalia, która prędzej czy później powinna zostać skorygowana. Pytanie tylko czy poprzez spadek Ifo? Wzrost ZEW? Czy może to i to?
Gdyby okazało się, że dziś indeks klimatu gospodarczego spadnie w stosunku do prognoz i będzie to spadek dość wyraźny, to może to sprowokować osłabienie eurodolara. Przy czym, z uwagi na negatywny sentyment do dolara, raczej nie będzie ono silne. Wątpliwe jest żeby para ta spadla poniżej poziomu 1,29 dolara.