Amerykańskiej walucie niespecjalnie sprzyjały gorsze od oczekiwań dane na temat zamówień na dobra trwałego użytku (także bez uwzględniania środków transportu) oraz niższy od spodziewanego indeks zaufania konsumentów podawany przez Conference Board. Z drugiej jednak strony ważniejsze wydawały się dane z rynku nieruchomości, czyli sprzedaż domów na rynku wtórnym, które z kolei okazały się nieco lepsze od szacunków. Można więc przyjąć, że dane miały wczoraj na rynek neutralny wpływ, co także widać było po zachowaniu eurodolara, gdzie sytuacja zdołała się po niedawnych, dynamicznych zmianach nieco ustabilizować. Z publikacji danych makroekonomicznych w dniu dzisiejszym poznamy drugie przybliżenie amerykańskiego PKB w III kwartale (prog. 1,8%), deflator (prog. 1,8%) oraz wskaźnik wydatków konsumpcyjnych PCE. Opublikowane zostaną także dalsze dane z rynku nieruchomości, czyli tym razem będzie to sprzedaż domów na rynku pierwotnym, której spadek w październiku szacuje się na 2,3%. Kluczowym wydarzeniem dzisiejszego dnia będzie jednak wieczorna publikacja Beżowej Księgi, czyli raportu FED na temat stanu amerykańskiej gospodarki. Inwestorzy będą się starali z niego odczytać jakieś sygnały, co do dalszego kształtowania polityki pieniężnej przez amerykańskie władze monetarne. Z wczorajszych wypowiedzi szefa FED, Bena Bernanke, wynika, ze FED pozytywnie postrzega stan amerykańskiej gospodarki, ale wciąż utrzymują się pewne obawy o inflację bazową. Jeśli również w Beżowej Księdze problemy związane z napięciami inflacyjnymi byłyby sygnalizowane, może się to okazać w krótkim terminie impulsem aprecjonującym dolara, co oczywiście wpisywałoby się także w jego techniczne wyprzedanie (rośnie prawdopodobieństwo korekty).
EUR/USD
Na eurodolarze wczorajszy dzień nie wniósł żadnych, znaczących zmian. Kurs nadal utrzymuje się tuż przy maksimach całej zwyżki, co jednoznacznie pokazuje, że podaż nie ma obecnie zbyt wiele do powiedzenia. Udało się wczoraj również symbolicznie przekroczyć poniedziałkowe maksima. Obecnie to jednak nie opory są ważne, a wsparcia. Należałoby obecnie przyjąć, że najbliższym poziomem, którego przekroczenie pogarszałoby sytuację jest 1,31, czyli poniedziałkowy dołek korekty, jaka pojawiła się po wyższym otwarciu. Póki rynek nie zdoła zejść poniżej tego poziomu należałoby założyć, że nadal strona popytowa ma w krótkim terminie przewagę.
USD/JPY
Stosunkowo niewiele działo się wczoraj również na parze dolarjena. Po poniedziałkowym odbiciu z poziomu docelowego 161,8% wysokości korekty z pierwszej połowy miesiąca (115,40) mieliśmy tu do czynienia z korekcyjnym umocnieniem dolara i obecnie kurs oscyluje głównie w rejonie 116,00 - 116,40. Najbliższym oporem jest aktualnie dołek z początku listopada, który zlokalizowany jest przy cenie 116,62, natomiast za wsparcie uznałbym 115,40. Należałoby obecnie przypuszczać, że póki nie uda się bykom wyprowadzić cen powyżej poziomu 116,62, to nadal większym prawdopodobieństwem cechował się będzie wariant dalszej deprecjacji amerykańskiej waluty.