Można jednak zakładać, że póki dolar na głównych parach pozostaje pod wyraźną presją podaży, krajowa waluta będzie miała nieco utrudnione zadanie, jeśli chodzi o wyznaczenie głębszej korekty. Aktualnie widać bowiem cały czas spory, negatywny sentyment do amerykańskiej waluty za sprawą kolejnych publikacji makroekonomicznych, wskazujących na konieczność luzowania polityki monetarnej, co z kolei przekłada się również na spadek rynkowych stóp procentowych, a to z kolei wymusza przenoszenie kapitału w stronę alternatywnych inwestycji, z czego część trafia na emerging markets, na czym oczywiście korzysta od pewnego czasu złoty. Na to wszystko nakłada się w minionych dniach jeszcze zwyżka na rynku ropy, która jak się wydaje zakończyła okres niemal 2-miesięcznej konsolidacji w rejonie $60.
USD/PLN
Minione dwa tygodnie na parze dolara do złotego w zasadzie niczym się od siebie nie różniły. Niemal codziennie złoty poprawiał swoje notowania, co biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek korekt przełożyło się na znaczący ruch na tej parze. Tydzień zakończyliśmy już w rejonach 2,86. Obecnie więc posiadacze złotego cały czas pozostają w dobrej sytuacji i jak na razie nie pojawiły się żadne sygnały, które mogłyby zmienić takie podejście.
EUR/PLN
Zdecydowanie bardziej spokojnie minęły ostatnie dni na eurozłotym. Tutaj przez większość czasu obserwowaliśmy niewielką konsolidację i dopiero końcówka tygodnia przyniosła nieco bardziej wyraźne umocnienie krajowej waluty. Co jednak ciekawe, nie udało się jeszcze podaży doprowadzić do przełamania listopadowych dołków przy ok. 3,7865, a ponadto w piątek pojawiło się już pod koniec sesji nieznaczne odbicie z poziomu przełamanej wcześniej linii trendu spadkowego. Jeśli więc z aktualnych okolic złoty zacząłby się ponownie osłabiać, można by się w krótkim terminie spodziewać kolejnej zwyżki w stronę 3,85, czyli jednego z najbardziej istotnych obecnie oporów. Jego udane przekroczenie winno być impulsem do pogłębienia korekty.