Warto jednak zwrócić uwagę na pewne fakty. Kurs EUR/PLN mimo kilkukrotnych prób nie zdołał pokonać w ostatnich dniach wsparcia na poziomie 3,80 zł. Ważność budujących się wsparć w okolicach 2,85-2,8550 zł potwierdził także dolar. Na inwestorach większego wrażenia nie zrobiła także dobra aukcja 2-letnich obligacji OK1208. Podaż w wysokości 3,8 mld zł spotkała się z popytem rzędu 10,43 mld zł, co skłoniło resort finansów do przeprowadzenia przetargu uzupełniającego na kwotę 760 mln zł, który był równie udany. Bez większego echa przeszły też słowa wicepremier Zyty Gilowskiej, iż tegoroczny deficyt może być o 3-3,5 mld zł niższy od planu, a także prognoza resortu gospodarki odnośnie wzrostu gospodarczego w tym roku na poziomie 5,5 proc. r/r.
To pokazuje, że rynek potrzebuje nowych impulsów, gdyż informacje, które ostatnio trafiają na rynek nie są zaskoczeniem, gdyż w dużej mierze zostały już zdyskontowane. Z kolei pojawiają się czynniki ryzyka w postaci dzisiejszego komunikatu Europejskiego Banku Centralnego, do którego opinie zaczynają być coraz bardziej podzielone, a także piątkowych danych z amerykańskiego rynku pracy. W pierwszym przypadku jego wymowa może zasugerować, iż ECB wstrzyma się na jakiś czas z podwyżkami stóp procentowych, chcąc ocenić wyniki ostatnich posunięć, a w drugim lepsze odczyty pokażą, że w amerykańskiej gospodarce nie jest tak źle, a oczekiwania, co do szybkich obniżek stóp procentowych ze strony amerykańskiego FED, były nieco na wyrost. W efekcie dolar mógłby się gwałtownie, choć tylko korekcyjnie, umocnić, osłabiając jednocześnie waluty rynków wschodzących, w tym także złotego.
Naszym zdaniem istnieje spore ryzyko, iż kurs USD/PLN w najbliższych dniach wróci powyżej 2,90 zł, a EUR/PLN wzrośnie do 3,83 zł. Ten ruch warto będzie jednak wykorzystać do ponownej sprzedaży walut za złote, gdyż w perspektywie do końca roku nasza waluta powinna pozostać mocna. Wsparcia na dzisiaj to 3,80 zł dla euro i 2,8550 zł dla dolara, a opory odpowiednio 3,82 zł i 2,8750 zł.
Rynek międzynarodowy:
Przebieg notowań dolara na rynkach światowych w ostatnich dniach pokazuje, że po wcześniejszych gwałtownych spadkach, inwestorzy postanowili wziąć chwilę oddechu i zaczekać na publikacje istotnych informacji, mogących mieć wpływ na notowania. Mowa tutaj o dzisiejszych posiedzeniach Banku Anglii (decyzja o godz. 13:00) i Europejskiego Banku Centralnego (decyzja o godz. 13:45). W pierwszym przypadku rynek oczekuje utrzymania głównej stopy na poziomie 5,00 proc., a w drugim podwyżki o 25 p.b. do 3,50 proc. Kluczowy będzie jednak komunikat towarzyszący decyzji ECB (godz. 14:30), który pokaże jakie są szanse na kolejne podwyżki. Część dużych banków (np. JP Morgan) zakłada, że stopy procentowe wzrosną w przyszłym roku do poziomu 4,00 proc., ale już ankiety przeprowadzone wśród uczestników rynku pieniężnego pokazują, że szanse na podwyżkę w marcu 2007 r. wynoszą 50 proc., a w połowie przyszłego roku - 70 proc. Niewątpliwie pozycja ECB jest dosyć trudna, gdyż z jednej strony ostatnie dane makroekonomiczne mogą sugerować słuszność dalszych podwyżek kosztu pieniądza, ale z drugiej nadmierna aprecjacja wspólnej waluty może doprowadzić do sytuacji, w której polityka pieniężna stanie się nadmiernie restrykcyjna, co odbije się na kondycji euro-gospodarki (zwłaszcza, że dane napływające z USA pokazują pewne ryzyko pojawienia się recesji). Tym samym wydaje się, że dzisiejszy komunikat będzie mniej "jastrzębi", co rynek odbierze jako sygnał, że bank centralny chce ocenić wyniki ostatnich posunięć (łącznie w tym roku stopy wzrosną przecież, aż o 125 p.b.).