Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 14.12.2006 15:00

Mieliśmy dziś trzecią sesję już nieco mniej dynamicznej przesiadki na

marcową serię kontraktów i siódmą sesję konsolidacji tuż pod szczytami

hossy. To "tuż" w przypadku notowań intraday oznacza około 56 pkt. od

dzielącego nas maksimum z 7 grudnia na poziomie 3423,13 pkt. Wygląda to na

spore wyzwanie jak na jedną sesję, ale jeśli inwestorzy uwierzyliby w

Reklama
Reklama

kontynuację hossy, to przykład tego jak zachowuje się wtedy rynek

oglądaliśmy zarówno na początku grudnia na GPW, jak i wczoraj na rynku w

Argentynie (podawałem rano - wzrost +3,08 proc.), czy na giełdzie w Korei

(+2,54%). Nic nam ta siła rynków wschodzących nie pomogła, nawet pomimo

faktu, że wszystkie pozostałe europejskie emerging markets były na plusach i

wyraźnie silniejsze od największych giełd zachodnich. W tym towarzystwie

Reklama
Reklama

WIG20 był najsłabszy, o reszcie indeksów nawet nie wspominając. Dodatkowo

przypominam, że wszystko to miało miejsce po nieco sztucznie zaniżonym

kursie zamknięcia ze środowej sesji.

Skąd ta słabość ? Każdy z analityków pewnie wytłumaczyłby to na swój sposób,

ale ja tłumaczyć nawet nie zaczynam. Od kilku sesji rynek chaotycznie buja

się wokół jednego poziomu i na przemian mamy "dobre" i "złe" sesje. Dzisiaj

Reklama
Reklama

indeks najmocniej ściągał mający największy (15,55 proc.) udział w indeksie

PKO BP, ale czy można mówić o przewadze podaży, skoro ta sama spółka dzień

wcześniej była ze znacznie większym wzrostem byczym liderem wśród wszystkich

spółek z WIG20 i jednocześnie pociągnęła na nowe szczyty cały sektor bankowy

(WIG-banki).

Reklama
Reklama

Interpretację sesji dodatkowo utrudnia fakt, że najwięksi inwestorzy

wstrzymywali się z decyzjami czekając na podanie wskaźnika cen towarów i

usług konsumpcyjnych w listopadzie. Różnica między maksimum a minimum WIG20

do godz. 14:00 nie przekroczyła 20 pkt. Natomiast po poznaniu danych o

inflacji rynek ruszył na południe, pomimo otrzymania figury (1,4 proc. r/r)

Reklama
Reklama

poniżej zgodnych rynkowych prognoz na poziomie 1,5 proc. r/r. Mało logiczna

to reakcja, gdyż giełdowi inwestorzy zwykli cieszyć się z faktu oddalenia

perspektywy podwyżek stóp procentowych. Tym bardziej, gdy poniżej prognoz

jest inflacja, a nie np. dynamika produkcji przemysłowej. O czwartkowej

sesji trzeba szybko zapomnieć, a w perspektywie jutrzejszego wygasania

Reklama
Reklama

kontraktów (zostało teraz 17 tys. pozycji) o ile ktoś nie jest zaangażowany

na rynku terminowym, sesji najlepiej w ogóle nie oglądać, bo poziom

zamknięcia ustalą arbitrażyści i spekulanci, a nie rynkowe nastroje. 34 35

MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama