Spadek dotarł w okolice 3265 pkt., ale pomimo kilku prób nie udało się mocniej sforsować tej granicy i w efekcie krótko po rozpoczęciu kasowego popyt zaczął odrabiać straty. Odbicie było dość mocne i poranny szczyt został przebity, ale zaporą dla wzrostu okazał się poziom 3289 pkt. W tych okolicach pojawiła się aktywniejsza podaż i rynek znów zaczął słabnąć. Tym samym nie doszło do bezpośredniego zagrożenia ważnego oporu na 3294 pkt. Prawie cała wcześniejsza zwyżka została zniwelowana, jednak nie udało się poprawić poprzedniego dna i przełamać granicy 3265 pkt. Tuż powyżej znów miało bowiem miejsce odreagowanie. Kilkudziesięciominutowa wspinaczka została zatrzymana poniżej wcześniejszego maksimum, ale kolejne osłabienie było stosunkowo niewielkie. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy kontrakty ponownie ruszyły do góry, ale próba poprawienie szczytów znów była nieudana, a odpowiedź niedźwiedzi znacznie mocniejsza. Kurs zszedł no nowych minimów, jednak ostatnie pół godziny przyniosło odbicie i zamknięcie wypadło jednie na nieznacznym minusie.
Sytuacja po piątkowej sesji niewiele się zmieniła. Z jednej strony lekko negatywnie można odbierać to, iż po czwartkowym optymizmie popyt nie był w stanie zaatakować silnego oporu, jaki wyznacza przebita linia trendu wzrostowego z czerwca. Jednocześnie jednak kurs nie cofnął się głęboko i najbliższe ze wsparć również nie były zagrożone. Tym samym szanse kolejnych testów silnego oporu nadal istnieją, a za taką możliwością przemawia również zachowanie wskaźników. Szybkie oscylatory, które w czwartek dały sygnały kupna w większości kontynuują wzrosty. Coraz bliżej linii równowagi jest ROC, a szanse na jej zdecydowany test włącznie z pokonanie zwiększa niewielka pozytywna dywergencja na tym indykatorze. Do góry zaczyna zawracać też MACD, chociaż nadal znajduje się on zarówno poniżej średniej jak i poziomu równowagi i nie można jeszcze mówić z większym prawdopodobieństwem o teście tych linii w najbliższym czasie. Powyższe przesłanki sugerują więc, że popyt nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, jeśli chodzi o atak na linię wzrostów, która aktualnie przebiega na wysokości 3300 pkt. Jednocześnie jednak jest to zbyt mocny opór, by liczyć że podaż odda go bez walki, a więc pomimo sporych szans na przebicie wyniku testu przesądzać nie można.