Rynkowe prognozy zakładają, że przeciętne wynagrodzenie wzrośnie o 5,4 proc. w relacji rocznej, natomiast zatrudnienie o 3,9 proc. Z tych dwóch raportów, bardziej obserwowane będą dane o wynagrodzeniach. Jednak nawet one nie będą miały większego wpływu na notowania złotego.
Po wczorajszej publikacji inflacji CPI, która pokazały brak rosnącej presji inflacyjnej, nawet duży skok wynagrodzeń, nie będzie powodował obaw o wzrost inflacji i związane z tym zagrożenie ewentualnymi podwyżkami stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Stąd też, wyższy od prognoz wzrost wynagrodzeń, może w najlepszym razie powodować ogólną, zapewne nieznaczną, poprawę sentymenty do polskiej waluty. I odwrotnie. Gorsze od prognoz dane mogą ten sentyment pogarszać.
Nieco większy wpływ na notowania USD/PLN i EUR/PLN, mogą mieć dane o rachunku obrotów bieżących. Prognozy analityków ankietowanych przez ISB, odnośnie listopadowego salda rachunku obrotów, wahają się od 150 mln EUR do 664 mln EUR deficytu. Ich średnia wynosi 436 mln EUR deficytu, wobec 482 mln EUR deficytu w październiku i 195 mln EUR nadwyżki we wrześniu.
Wyraźnie gorsze od prognoz dane będą osłabiać złotego. Lepsze, mogą stanowić pretekst do jego wzmocnienia. Jednak w obu przypadkach, zmiany nie powinny przekroczyć 0,5 grosza.
Znacznie ważniejszym czynnikiem determinującym zachowanie polskiej waluty niż dane publikowane przez GUS i NBP, będzie zachowanie eurodolara. Aktualnie para ta koryguje swoje wcześniejsze spadki. To zwykle prowokuje umocnienie złotego. Dziś jednak przekłada się na wzrost EUR/PLN o 1,1 gr, przy stabilizacji USD/PLN na poziomie wczorajszego zamknięcia. Takie zachowanie jest niewątpliwie oznaką słabości polskiej waluty. Gdyby to nałożyło się na silny spadek EUR/USD w kolejnych godzinach, to polska waluta znalazłaby się pod wyraźną presją podażową.