Dane te mogły bowiem zostać zinterpretowane jako jeden z argumentów za wywieraniem presji inflacyjnej, co z kolei zwiększałoby prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych przez RPP. Rynek zdaje się teraz jednak w większym stopniu spoglądać na to, co dzieje się na dolarze na głównych parach, a tam amerykańska waluta wciąż dobrze sobie radzi (m.in. dzięki kolejnej, silnej przecenie na rynku ropy), co z kolei w pewnym sensie ogranicza potencjał umocnienia złotego.
USD/PLN
Wczorajszy dzień był stosunkowo spokojny na parze dolara względem krajowej waluty. Przez większość sesji niewiele się działo i dopiero końcówka przyniosła nieznaczne umocnienie dolara, co z kolei wzięło się z zachowania amerykańskiej waluty na głównych parach. Sytuacja techniczna jednak nadal pozostaje bez zmian, czyli posiadacze długich pozycji wciąż utrzymują przewagę, bowiem jak na razie podaż nie zdołała zagrozić nawet najbliższemu wsparciu (2,9750). Najbliższy opór znajduje się z kolei w strefie 3,00 - 3,01 i należałoby zakładać, że jej przekroczenie przełożyć się na zakończenia kilkusesyjnej konsolidacji i wyznaczenie kolejnej fali aprecjacji dolara na tej parze.
EUR/PLN
Lekkie osłabienie złotego w końcówce wczorajszych notowań widać było również na eurozłotym. Tutaj jednak również nie zmienia to zasadniczo sytuacji technicznej, która w dalszym ciągu faworyzuje posiadaczy długich pozycji. Obecnie za kluczowe wsparcie wciąż należałoby uznać poziom 3,8450 - 3,85 i jego przełamanie winno się przełożyć na nieco większe problemy popytu. Jak na razie cały czas zdaje się on kontrolować sytuację.