Celem spadku stało się wsparcie na 3421 pkt., ale jego naruszenie sprowokowało mocniejszą reakcję popytu i kontrakty ruszyły zdecydowanie do góry. Indeks po krótkim spadku na początku też zaczął wyraźnie zwyżkować, co na kontraktach dało impuls dla kontynuacji mocnych wzrostów i w ich efekcie rynek dotarł w pobliże ważnego oporu na 3464 pkt. Nie udało się go jednak bezpośrednio zaatakować, gdyż nieco poniżej nastąpiła zmiana kierunku, a nastroje na kasowym też zaczęły się pogarszać. Kontrakty sukcesywnie osuwały się coraz niżej i znów powróciły na minus. Po trzech godzinach przecena dotarła do 3428 pkt. Tu nastąpiło dość zdecydowane odbicie, ale szybko zostało powstrzymane, a po krótkiej zniżce kurs zaczął się lekko stabilizować. Godzinę przed końcem ten względny spokój zakończyło mocne wybicie górą. Bez większych problemów wzrost dotarł w okolice poprzedniego szczytu, jednak nie został on poprawiony, a zatrzymanie nastąpiło nieco poniżej. Nie doszło jednak do głębszej przeceny i przez resztę sesji rynek konsolidował się.

Sesja nie przyniosła większych rozstrzygnięć i nie zmieniła sytuacji. Kontrakty konsolidują się w pobliżu szczytów i o wyraźniejszym ruchu zadecyduje dopiero kierunek wybicia z tego stanu. Na razie trudno go jednak przesądzać. Z jednej strony lekko pozytywnie można odbierać skuteczną obronę wsparcia na 3421 pkt. Jest to bowiem ostatnia zapora przed dolnym ograniczeniem trendu bocznego w okolicach 3400 pkt., które można dodatkowo uzupełnić o poziom 38,2% zniesienia ostatniej fali spadkowej na wysokości 3383 pkt. Z drugiej jednak strony popyt nie może uporać się z istotnymi oporami w przedziale 3464-3494 pkt., które już kilkakrotnie starał się sforsować. Powyższe poziomy to wierzchołek zamknięcia z 19 stycznia oraz szczyt formacji objęcia bessy uformowanej w zeszły poniedziałek. Mało klarowny obraz rynku dają również wskaźniki. Większość szybkich oscylatorów jest w obszarach neutralnych i choć np. tak %R starają się powrócić do stref wykupienia, to jednak sygnały sprzedaży nie zostały jeszcze anulowane. W trendach wzrostowych są nadal MACD i ROC, jednak pierwszy z nich zaczyna łagodnie zmniejszać tempo zwyżki, a drugi uformował wyraźniejszy szczyt. W tym układzie nie można więc wykluczyć, że jeszcze najbliższe sesje kontrakty spędzą pomiędzy powyższymi ograniczeniami.