Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 28.06.2007 08:36

Wczorajszy wzrost wyraźnie zaskoczył uczestników i obserwatorów rynku

amerykańskiego. Sama skala zwyżki o tym świadczy, ale też i wymowa

komentarzy. Okazuje się bowiem, że wczorajszy wzrost ceny ropy (równie

mocny) okazał się być pozytywnym elementem stymulująco wpływającym na

postawę popytu. Nikt już nie obawiał się wyższej inflacji, czy kosztów

Reklama
Reklama

transportu. Wczoraj wzrost ceny ropy okazał się dobry, a najlepszy dla

spółek paliwowych. Zabawne jest to, że te zwykle idą w jednym kierunku z

cenami surowca. Kluczem pozostaje zachowanie się cen pozostałych spółek.

Gdyby wczoraj spadły komentarze szybko wyjaśniłyby, że ten spadek to wynik

wzrostu ceny ropy. Skoro jednak rynek akcji zachował się tam nieszablonowo

to trzeba wymyślić coś innego.

Reklama
Reklama

Do znudzenia będę tu to powtarzał. Nie jest możliwym wyjaśnienie każdego

ruchu cen racjonalnymi przesłankami, a ten kto stara się to robić i

każdego dnia szuka powodów dla tego czy innego ruchu zabrnie w ślepą

uliczkę. Rynek nie zachowuje się schematycznie, bo byłoby to zbyt proste.

Nie ma jednego zawsze obowiązującego modelu zachowania się cen. Owszem,

zwykle spadek cen obligacji oznacza kłopoty dla akcji, ale to raczej w

Reklama
Reklama

pewnym czasie. Nie oznacza to wcale, że każda sesja spadku na rynku długu

jednocześnie oznacza spadek cen akcji. Pokazał to zresztą wczorajszy

dzień. Tendencje mogą zachowywać się modelowo, ale też tylko w

przybliżeniu i z wyjątkami. Wciskanie każdej zmiany cen w gorset

książkowych ograniczeń mija się w celem, a już na pewno nie sprawia, że

Reklama
Reklama

rynek jest bardziej zrozumiały. O zyskach już nie wspomnę.

Jaki z tego wniosek? Zmiany rynkowe należy przyjmować z pokorą. Być może

po fakcie dowiemy się, co je spowodowało. Problem w tym, że może to być

danego dnia, a równie dobrze może to być tydzień później. Co zatem

spowodowało wczorajszą zwyżkę w USA? Może to, że w ostatnich dniach było

Reklama
Reklama

już kilka prób podniesienia cen w trakcie sesji, ale końcówki były marne.

Może ktoś liczył, że ten schemat zagra ponownie i się przeliczył, co

zmusiło go do zamykania stratnych pozycji? Jedno jest pewne - rynek nie

będzie się zachowywał podobnie kilka dni z rzędu. Wzrost jest o tyle

ciekawy, że nastąpił po słabszych danych o zamówieniach na dobra trwałego

Reklama
Reklama

użytku.

Jaka jest tego konkluzja? Ano taka, że wczorajszy spadek cen w drugiej

części naszej sesji staje się mało istotny. Zaczniemy zapewne od zwyżki

cen i jest szansa, że nie skończy się ona jedyna na wysokim otwarciu. Nie

można przecież zapominać, że jutro mamy ostatni dzień miesiąca, kwartału i

półrocza. Po takiej sesji w USA można przyjąć, że uchroni nas to dziś

przed większą przeceną. Co będzie w kolejnych tygodniach, gdy premie będą

już wyznaczone, można się tylko zastanawiać. Jeśli sesja na naszym rynku

zakończy się wzrostem, to czy będzie to oznaczało, że rynek akcji

zignorował podwyżkę stóp procentowych? Dziś sporo się mówi o tym, że

wczorajsza przecena była wywołana podwyżką. Dla mnie wcale nie jest to

takie jasne i pamiętałbym o niej, bo przyszła wszystkim dość łatwo.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama