Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 13.07.2007 08:41

Wczorajsza sesja w USA udowodniła, że lamenty sprzed dwóch dni po spadku

DJIA o 150 pkt były przedwczesne. Trwa hossa i teraz mamy tego dowód.

Potwierdzeniem jest zachowanie się cen na rynku japońskim. Nikkei zyskał

1,4%. Nasz rynek nie będzie stał wobec tych faktów obojętnie. Należy

oczekiwać, że zaczniemy sesję od wzrostu cen i jest całkiem prawdopodobne,

Reklama
Reklama

że jeszcze na tej samej sesji pojawią się nowe rekordy hossy. W tym

kontekście ciekawie wygląda wczorajszy spadek LOP o ponad 10k sztuk w

drugiej połowie sesji. Zważywszy, że w trakcie tego spadku ceny zatrzymały

przecenę, a później powoli rosły można przyjąć, że stroną aktywniejszą w

tym procesie był ktoś, że wychodził w krótkich pozycji. Zadziwiające

szczęście, że uczynił to akurat w przeddzień ataku kapitału.

Reklama
Reklama

Wróćmy jednak do wydarzeń na rynku. Jak widać, całe zamieszanie z

kredytami subprime nagle przestało być ważne. Medialny szum na ten temat

nagle gdzieś zniknął. Czy w dwa dni sytuacja się poprawiła na tyle, że nie

należy się już tym martwić? Nie. Po prostu ostatni szum był spowodowany

chęcią wytłumaczenia wcześniejszego spadku. Problem z kredytami

hipotecznymi będzie powracał i niestety będzie ciążył coraz bardziej. tak

Reklama
Reklama

jak coraz bardziej ciąży fakt wysokiej ceny ropy naftowej. Gdy sesja jest

tak dobra, jak wczorajsza, to wszelkie problemy i "problemy" znikają.

Przecież komentator nie wytłumaczy wzrostu cen rosnącym ryzykiem.

Czym to wytłumaczyć? Dla mnie sprawa jest jasna. Tłumaczę to najłatwiej

jak można. Hossa ma swoje prawa. Jednym z nich jest radość ze wzrostów

Reklama
Reklama

mimo przeciwnościom. Skoro trend nadal obowiązuje, to należy się go

trzymać, mimo iż zęby bolą. Inna sprawa, że na rynku walutowym mamy

szybkie osłabienie dolara. Zwykle w takich wypadkach, by aktywa notowane w

tej walucie utrzymywały swoją wartość w innych walutach ich dolarowa ceny

musi rosnąć. Tak jest m.in. w przypadku indeksu DJIA. Wczoraj został

Reklama
Reklama

wyznaczony nowy rekord. Gdy jednak weźmiemy pod uwagę, jak widzą to

inwestorzy z zagranicy to tego rekordu jeszcze nie ma. Zyski ze wzrostu

cen akacji są zjedzone przez spadek amerykańskiej waluty.

Dziś w trakcie sesji poznamy wielkość czerwcowej inflacji w Polsce oraz

dynamikę amerykańskiej sprzedaży detalicznej. Czy dane będą miały jakieś

Reklama
Reklama

znaczenie? Można przypuszczać, że ich wpływ będzie ograniczony. Optymizm

wywołany wczorajszym wzrostem cen w USA może przeważyć. Będzie to ciekawa

obserwacja, gdyż są to jedne z kluczowych danych. Co do istotności

inflacji chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Teraz jest ona śledzona

szczególnie dokładnie. Amerykańska sprzedaż detaliczna także należy

obecnie do topowych pod względem wyczulenia rynku zmiennych

makroekonomicznych. Reprezentuje ona konsumpcję, która do niedawna

utrzymywała amerykański PKB przy życiu, a teraz słabnie. Pytanie, jak

mocno.

Jak się zachować na dzisiejszej sesji? Tak jak na poprzednich - spokojnie

się przyglądać. Wzrost na początku oraz prawdopodobny atak na rekordy

sprawia, że oddalamy się od poziomów wsparcia, a tym samym od poziomu,

którego pokonanie zmusiłoby nas do podejmowania jakiś działań. Na samej

sesji poziom emocji może być duży. Ci, którzy nie byli takimi

szczęśliwcami, jak ten wczorajszy, który zamknął wspomniane 10k

kontraktów, będą próbowali wyjść z rynku.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama