Wczorajsza sesja w USA raczej nie będzie pamiętana jako wielkie
wydarzenie. Małe zmiany wartości indeksów nie będą dla nas impulsem do
zmian cen. Biorąc pod uwagę niemrawe zachowanie rynku w Japonii, ale
jednak zakończone małym plusem można przyjąć, że my swoje notowania mamy
szansę zacząć w okolicy wczorajszego zamknięcia. Kilka punktów w tą, czy
drugą stronę nie zrobi nam różnicy.
Jako że sesja w USA okazała się spadkowa, to mamy w nagłówkach głównie
informacje o tych spółkach, które wczoraj straciły. Trzeba jednak
zaznaczyć, że przewaga podaży była faktycznie niewielka, na co wskazuje
choćby wielkość spadku indeksów. Średnia przemysłowa straciła 0,4%, SP500
0,5%, a Nasdaq spadł jedynie o 0,1%. Mówi się zatem o spadku notowań
sektora linii lotniczych po obniżeniu prognoz dla American Airlines. Mówi
się również o przecenie papierów GM po fiasku rozmów ze związkami i
pojawienie się możliwości pierwszego od 37 lat strajku. Z drugiej strony
mamy wiadomość od zarządu Forda, że spółka jest na dobrej drodze, by w
przyszłym roku być już rentowną. Nieźle miał się Apple po informacji o
podniesieniu ceny docelowej dla tej spółki przez analityków Citigroup. Te
wszystkie informacje może i są ciekawe, ale nie mają praktycznego
przełożenia na notowania naszych instrumentów.
Oczywiście w komentarzach przewija się także wątek możliwych przyszłych
ruchów Fed. Wygląda na to, że ostatnia obniżka o 0,5% nie zaspokoiła
apetytów rynku. Trudno się dziwić. Raczej się nie zdarza, by cięcie o 0,5%
było jedynym ruchem władz monetarnych i ma ono zwykle swoją kontynuację.
Analitycy mają w pamięci fatalne dane z rynku pracy w sierpniu. Już
pojawiają się głosy, że czwarty kwartał będzie ogólnie słaby, gdzie tempo
wzrostu nie przekroczy 2% w skali roku. W związku z tym powszechnie liczy
się na kolejną obniżkę stóp do stycznia przyszłego roku.
Temat stóp jest także aktualny na naszym podwórku, choć tu kierunek zmiany
jest zgoła odmienny. My rozważamy czy słusznym byłoby dokonać kolejnej
podwyżki ceny pieniądza. Ostatnie dane dotyczące inflacji raczej będą
hamować jastrzębie zapędy. Nie bez znaczenia jest też fakt wstrzymania się
z podwyżkami w strefie euro (a o takich mówiło się jeszcze w czasie
wakacji) oraz obniżki stóp w USA. Równie ważna jest wiadomość (jak podaje
dziś opublikowany protokół w posiedzenia dotyczącego polityki monetarnej),
że Bank Japonii nie zmienił stóp procentowych ze względu na zawirowania na
rynkach finansowych. Obie decyzje wstrzymano i trudno oczekiwać, że my
będziemy wyrywać się przed szereg. Argumenty za podwyżkami pozostały te
same, bo płace nie zwalniają tempa, a zwania za to nieco produkcja.