Amerykanie długo się nie nacieszyli nowymi historycznymi rekordami. Dzień
po tym jak one padły popyt już nie był w przewadze. Na szczęście i
przecena nie była zbyt duża, a więc jest jeszcze spora szansa na
kontynuację tego ruchu. Wczorajsza zmiana indeksów w USA była kosmetyczna.
Z pewnością trudno jest znaleźć czynnik, który wpłynął na to, że średnia
przemysłowa straciła 40 pkt, SP500 0,41 pkt. a Nasdaq wzrósł o ponad 6
pkt. W tym ostatnim wypadku mamy powiększenie byczej zdobyczy tej hossy. Z
pewnością cieszy to posiadaczy papierów rynku spółek technologicznych, ale
pewnie marne to pocieszenie dla tych, którzy te papiery trzymają więcej
niż 6 lat. Zauważmy, że Nasdaq ma nadal przed sobą długą drogę by odrobić
straty, jakie pojawiły się w czasie bessy po pęknięciu bańki internetowej.
Nie ma za bardzo sensu opowiadać o tym, co się wydarzyło w czasie
wczorajszych wahań, bo większość opisywanych w komentarzach po sesji
wydarzeń jest tak naprawdę jedynie spisem komunikatów ze spółek, które
jako całość tworzą raczej szum niż pozwalają na wyznaczenie na ich
podstawie jakiegoś wspólnego mianownika. Obecnie takim wspólnym
mianownikiem dla całego rynku jest oczekiwanie na cięcie stóp procentowych
w USA. To trzyma wszystkich w nadziei, że "będzie dobrze". Niewielu już
myśli o chorobie, ale wielu liczy na to, że złoty środek w postaci taniego
pieniądza będzie skuteczny na wszelkie dolegliwości gospodarki. Oby nie
okazał się on złotym strzałem, który podbije inflacje na taki poziom, z
którym będzie trzeba walczyć drastycznymi środkami.
Notowania na naszym rynku zaczną się niewielkim wzrostem cen. Będzie to
nasza reakcja na niezłe zamknięcie w Japonii. Rewelacji jednak nie należy
się spodziewać. W trakcie sesji pojawi się kilka ważnych informacji
makroekonomicznych. Nie jest więc wykluczone, że będziemy na nie spokojnie
czekać. Przypomnę, że w piątek mamy zaplanowaną publikację raportu o
stanie rynku pracy w USA we wrześniu. Wiadomo, że jest to raport śledzony
ze szczególną uwagą przez cały świat finansów. Dziś mamy jego przedsmak.
Pojawią się bowiem dane o planowanych zwolnieniach z pracy (raport
sporządzony przez Challenger, Gray & Christmas) oraz pojawi się szacunek
zmiany liczby miejsc pracy w sektorze przedsiębiorstw prywatnych firmowany
przez ADP. Nie trzeba chyba nikomu uświadamiać, że dane te będą
obserwowane ze szczególną uwagą, gdyż w pewnym stopniu pomogą w ocenie
tendencji w zmianie zatrudnienia, co pozwoli na bardziej dokładną prognozę
liczby Nonfarm Payrolls wchodzącej w skład piątkowego raportu i będącej
jego najważniejszą częścią. Na razie oczekuje się na dane mówiące o
wzroście zatrudnienia o ok. 100k. Dziś przekonamy się, czy faktycznie są
na to szanse.