Powoli zbliża się najważniejsza chwila tego tygodnia - pierwszy piątek
miesiąca, godzina 14:30. To najczęściej o tej porze publikowany jest
raport o stanie rynku pracy. Składa się nań sporo informacji, ale
najważniejszą zawsze jest jedna - o ile zmieniła się liczba miejsc pracy w
sektorze pozarolniczym. Inaczej mówią, czy wzrosła czy tez spadła liczba
zatrudnionych.
Ta liczba skupia w sobie kilka informacji potrzebnych do oceny sytuacji
makroekonomicznej. Po pierwsze, jest to przejaw zwiększającej się bądź
kurczącej się skłonności pracodawców do zatrudniania nowych pracowników, a
więc jest jawnym sygnałem, co pracodawcy sądzą o najbliższej przyszłości i
swoich szansach w walce z konkurencją. Po drugie, zmiany w zatrudnieniu
pozwalają w przybliżeniu ocenić przyszłe tendencje w konsumpcji. Przy
rosnącym zatrudnieniu, czyli polepszającej się sytuacji ludności, wzrasta
ochota na konsumpcję, co pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość.
W obecnej sytuacji mamy tendencję właściwie odwrotną. Piątkowy raport ma
nam powiedzieć, czy sytuacja zdaniem pracodawców jest już tak zła, że
decydują się oni na zwolnienia pracowników. Na razie wiemy, że wyhamowany
został przyrost miejsc pracy. Ostatnie miesiące sygnalizowały spadek tego
przyrostu, a pamiętny ostatni raport pokazał nawet, że zatrudnienie już
nie rośnie. Podstawowe pytanie brzmi, jakie będą kolejne ruchy. Obecnie
oczekuje się, że powoli narastać będzie presja na redukcję zatrudnienia.
Już teraz ma ona miejsce w sektorze finansowym, a w szczególnie w tych
działach, które związane były z obsługą rynku kredytów subprime.
Oczywiście cierpią wszystkie gałęzie gospodarki, które mają większe lub
mniejsze związki z rynkiem nieruchomości mieszkalnych.
Spadek liczby miejsc pracy, jaki został ujawniony w poprzednim raporcie
był dla rynku sporym zaskoczeniem. Wprawdzie osłabienie wzrostu
sygnalizowały publikowane dwa dni wcześniej raporty Challengera i ADP, ale
spadku nikt się nie spodziewał. Teraz oczekiwania ponownie są dość
wysokie, bo oficjalna prognoza mówi o wzroście o ok. 100k. Jeśli ta
prognoza się potwierdzi to i tak rynek pracy należy uznać za słabnący,
gdyż średnia miesięczna wzrostu zatrudnienia będzie spadać. Tym razem
środowe raporty nie są znacząco gorsze, w więc tak dużego zaskoczenia już
nie będzie.