Rynek rozczarował się opublikowanymi we wtorek po sesji wynikami Alcoa.
Spółka na sesji przed publikacją zyskała ponad 3%. Wczoraj już jako
reakcja na swoje osiągnięcia straciła 2,5%.Jak widać, skala rozczarowania
nie jest znowu aż tak duża. W komentarzach przewija się także wiadomość
Boeinga, który przesunął o pół roku produkcję Dreamlinerów ze względu na
problemy z zaopatrzeniem. Taka przynajmniej jest oficjalna przyczyna
opóźnienia. Rynek ukarał za to spółkę przeceną o 2,7%.
Rynek jako całość stracił wczoraj kilka dziesiątych procent. W trakcie
sesji przecena była niemal dwa razy większa, ale w końcówce do akcji
przystąpił popyt i zmniejszył skalę spadku. Jedynie rynek technologiczny
miał się nieco lepiej. Nasdaq zaliczył nawet niewielką zwyżkę wartości
(0,3%). Tu wyniki nie były tak nieprzyjemne, choć trzeba przyznać, że
spółki je publikujące nie należą do pierwszej ligi. Cistco Wholesale po
publikacji raportu finansowego zyskał 9,2%.
Oczywiście wczorajsze osłabienie indeksów Dow Jones, czy SP500 nie oznacza
od razu sygnału do przeceny. Mniej warto pamiętać, że cała ostatnia zwyżka
ma raczej marne podstawy. Oczekiwanie na obniżkę stóp procentowych nie
może długo podtrzymywać rynku. Teraz mamy sezon wyników, ale wszyscy
wiedzą, że nie będą one rewelacyjne. Pytanie, czy jest to już w cenach.
Wydawać by się mogło, że skoro wszyscy wiedzą, to widocznie jest. Wniosek
zatem, że rynek notując jeszcze dzień wcześniej nowe rekordy już w tej
chwili dyskontuje poprawę wyników w następnych kwartałach. Czy aby nie za
szybko? Oczywiście taka sytuacja sprawia, że inwestorzy będą wyczuleni na
zapowiedzi zarządów spółek, co do ich przyszłych wyników. Słabe prognozy
będą surowo karane.
Teraz jeszcze liczą się obniżki stóp i wszystko co może je przyspieszyć,
lub opóźnić. Dziś o 14:30 pojawią się dane o wielkości deficytu w bilansie
handlowym USA oraz dynamice cen eksportu i importu. Te ostatnie dane są
ważne i będą zapewne pilnie śledzone ze względu na ich możliwy wpływ na
wielkość inflacji. Import jest bowiem kanałem przerzutowym napięć
inflacyjnych zza granicy. Z jednej strony mamy ruch inflacyjny w Chinach,
a z drugiej słabnący dolar sprawia ceny towarów sprowadzane do USA są
coraz wyższe. O ile wyższe? Dziś się dowiemy.
Notowania zaczniemy zapewne w okolicy wczorajszego zamknięcia. Wprawdzie
lekki spadek cen w USA mógłby nam przeszkodzić, ale pomoże informacja o
utrzymaniu przez Bank Japonii stóp na niezmienionym poziomie (co było
oczekiwane przez rynek). Przecena w końca sesji nie powinna nas zbytnio
niepokoić. Przynajmniej na razie. Skala przeceny względem wcześniejszego
wzrostu nie jest znaczna. Nadal jest możliwy atak na poziom szczytu
indeksu. A jak go nie będzie? Cóż,? trudno.