To się ma prawo nie spodobać. Wczoraj po zaliczeniu rekordu indeksy w USA
zawróciły i zakończyły dzień na minusach. W przypadku średniej
przemysłowej skala przeceny była znaczna. Od szczytu do zamknięcia DJIA
stracił ok. 200 pkt. Trzeba przyznać, że nie jest to zachowanie wskazujące
na mocny rynek. Po zaliczeniu rekordów należałoby oczekiwać zwiększonej
aktywności popytu. Przy brakuj oporów rynek potencjalnie może wykreślić
znaczny ruch. Potencjalnie, bo akurat ten rynek ma z tym problemy.
Inna sprawa, że nie ma ich aż tak dużych jak w przypadku naszego rynku. Tu
niestety mamy kolejne przykłady problemów popytu, które zapewne dziś będą
jeszcze większe. Do tej pory popyt na rynku akcji był na tyle silny, by
utrzymać ceny w okolicach maksimów z lipca, ale zbyt słaby, by te maksima
pokonać. Działo się to w sytuacji, gdy na rynku terminowym aż rwano się do
wyjścia w górę. Nowe rekordy kontraktów pojawiały się w kilku kolejnych
dniach. Indeks nie chciał tego powtórzyć. Wczorajsza sesja była o tyle
szczególna, że indeksowi udało się zaliczyć najwyższy poziom zamknięcia w
historii. Gazety piszą o rekordach wszechczasów. Patrząc tylko na
zamknięcia to się zgadza, ale biorąc pod uwagę "wszechczasy" to chyba
fanfary usłyszeliśmy zbyt szybko.
Czy dziś się uda poprawić wczorajsze maksima sesji, a w konsekwencji w
końcu poważniej zaatakować poziom lipcowego szczytu? Po wczorajszym
słabym zachowaniu rynku w USA będzie to oczywiście utrudnione. Tym
bardziej, że za USA poszedł także rynek japoński. Można więc przypuszczać,
że zaczniemy sesję pod poziomem wczorajszego zamknięcia, choć nie musi być
to wielki spadek. Nie na tyle wielki, by przekreślić możliwość ataku. Inna
sprawa, co podkreślam od dłuższego czasu, że ważny nie jest sam atak, ale
to, czy ceny po jego pojawieniu się utrzymają się na wysokim poziomie
przez dłuższy czas.
W trakcie dzisiejszej sesji pojawią się ciekawe dane makro. O 11:00
opublikowana zostanie dynamika produkcji przemysłowej strefy euro. O 14:30
poznamy inflację na poziomie producentów w USA. Tu chyba nie trzeba
wspominać, że dane będą obserwowane z uwagą. Jednak z jeszcze większą
uwagą obserwowana będzie publikowana w tym samym czasie dynamika sprzedaży
detalicznej. To będzie kolejny element układanki pokazującej w jakiej
kondycji są Amerykanie i z czy nadal mają chęć konsumować. O 16:00 pojawią
się wartości dynamiki zapasów przedsiębiorców oraz wskaźnika nastrojów
konsumentów. Te dane będą miały już mniejsze znaczenie. Przełomem może być
godzina 14:30. Ewentualne dobre dane mogłyby pomóc bykom i być może
dojdzie do testu poziomów rekordowych indeksu.