Mamy za sobą sesję, w czasie której nie tylko nie doszło do kolejnej próby
pokonania szczytów hossy, ale doszło do oddalenia się od rekordów.
Początek sesji był przykry dla posiadaczy długich pozycji i reszta sesji
ulgi im nie przyniosła. Dzień kończymy spadkiem, ale nie wpływa to znacząc
na ocenę sytuacji technicznej na rynku.
Dzień zaczęliśmy spadkiem o 20 pkt. Jak się okazało, poziom otwarcia był
niemalże najwyższym poziom notowań na tej sesji. Na rynku terminowym cała
przecena została wykreślona jeszcze do godziny 10:00. Później byliśmy
świadkami odbicia, które nie było nazbyt wielkie i nie poprawiło znacząco
sytuacji na rynku. Przebieg notowań na rynku kasowym był oczywiście
podobny z tą jednak różnicą, że tu przed 15:00 pojawiło się nowe minimum
sesji. Popołudniowa przecena nie była zbyt mocna - tuż po zaliczeniu
wspomnianego minimum ceny podskoczyły wyżej, ale pozostały na poziomie, na
jakim rynek przebywał niemal całą sesję.
Przecena dochodziła do 2%. Jest wartość godna uwagi, ale jednocześnie
należy stwierdzić, że niewiele się dziś zmieniło. Kontrakty jeszcze
wczoraj były na poziomie rekordowym. Jedna sesja przeceny nie jest w
stanie wpłynąć na decyzje inwestycyjne graczy. Nadal jesteśmy na tyle
blisko rekordów, by spodziewać się ataki na ich poziom i uważać, że
wyznaczenie nowych szczytów jest prawdopodobne. Technicznie nadal
utrzymujemy, że przewagę ma popyt, a zdanie to będzie można zmienić, gdy
pojawią się za tą zmianą jakieś argumenty.
W trakcie dnia poznaliśmy kilka ciekawych informacji ze sfery makro. Po
pierwsze, prezes NBP uspokajał, że ostatni szybszy wzrost cen jest
wynikiem chwilowego wahnięcia cen żywności i nie będzie miał większego
wpływu na inflację w dłuższym terminie. Jego zdaniem, inflacja na poziomie
bazowym jest nadal stabilna. Podobne zdanie usłyszeliśmy od
przedstawicieli ministerstwa finansów. W obu przypadkach takie tezy nie
dziwią, gdyż ostatni zaskakujący wzrost inflacji z pewnością nie służy
tym, którzy chcieliby stopy procentowe widzieć jak najniższe. Z niskimi
stopami problem może mieć także USA. Dzisiejsze dane o tym, że z USA
kapitał odpływał mogą być niepokojące. Z paniką nie ma się co spieszyć,
gdyż dane dotyczą dość szczególnego miesiąca, jakim był sierpień. Niemniej
warto pamiętać, że to był drugi miesiąc słabości w przepływach kapitału w
kierunku USA.