Mamy za sobą drugą sesję, na zakończenie której indeks średniej
przemysłowej zaliczył wartość niższą od 13 tys. pkt. Tym razem serwisy są
już spokojniejsze i nie robią z tego wielkiej afery. Może to strach, że
jak za bardzo będą o tym pisać, to rynek się załamie? To oczywiście żart.
Powód spadku. Wszyscy podają, że głównym powodem przeceny było zalecenie
analityków z Goldman Sachs by sprzedawać papiery Citigroup. Podstawą
takiej rekomendacji są obawy co do zaangażowania Citi na rynku subprime i
możliwych w związku z tym wysokich rezerw. Sektor bankowy po takiej
wiadomości się ugiął pod naporem podaży. Pytanie, czy faktycznie jest to
taka nowość. Przecież nie osiągnęliśmy jeszcze dna i wszyscy powinni być
świadomi, że na rynek mogą napłynąć kolejne informacje o kolejnych
stratach, czy obniżkach prognoz kolejnych podmiotów cierpiących z powodu
kłopotów na rynku kredytów. Wygląda na to, że dopiero, gdy ktoś
wyartykułuje na głos obawy inwestorów, to Ci dostają impuls do działania.
Tak naprawdę nie ma co wnikać w powody wczorajszego spadku cen. Choćby z
tego powodu, że teraz nie ma on już tak dużego znaczenia. Poprawa
nastrojów przyszła z Japonii, gdzie po słabym początku sesji notowania
zakończyły się na plusie. Tym samym mamy zwyżkę na kontraktach w USA, co
nam pozwoli uniknąć przeceny na początku sesji. Można podejrzewać, że
zaczniemy notowania w okolicy wczorajszego zamknięcia, ewentualnie
nieznacznie poniżej tego poziomu. Końcówka notowań może zależeć od kilku
czynników, jak choćby publikacje danych makro o 14:00, czy 14:30, ale i
dziś przełomu raczej nie doświadczymy. Za daleko nam do zarówno do oporu,
jak i do wsparcia, a zbliżająca się przerwa w USA tylko sprzyja
asekuranctwu. Kto wie, może przyjdzie komuś do głowy ponoszenie cen. Jest
na to miejsce i pewnie spotka się to z zadowoleniem posiadaczy długich
pozycji i części mediów. Nie można jednak zapominać, że mamy do czynienia
z rynkiem, na którym przewagę na nadal podaż, a więc gra na wzrost cen
może okazać się ryzykowną. Warto trzymać nerwy na wodzy i nie poddawać się
chwilowym impulsom. Rynek sam wskaże nam drogę i nie ma sensu wyprzedzać
tych wskazówek.