Dziś czeka nas dość ciekawy dzień z kilku powodów. Po pierwsze, mamy przed
sobą szereg publikacji danych makro, którą pomogą rozjaśnić, na ile to
możliwe, sytuację makroekonomiczną w Polsce, strefie euro, czy USA. I tak,
wkrótce po rozpoczęciu sesji pojawi się dynamika PKB w Polsce w III kw.
2007 roku. Oczekuje się, że będzie ona bliska 6 proc., ale tej wartości
nie przekroczy. Godzinę później analogiczne dane, ale już jako rewizja
wcześniejszej publikacji, otrzymamy w odniesieniu do strefy euro. Także
będzie to dynamika PKB, a do tego jeszcze pojawi się inflacja CPI, czy
stopa bezrobocia oraz wskaźniki nastroju. Wreszcie o 14:30 pojawią się
informacje dotyczące dynamiki dochodów i wydatków amerykańskich
gospodarstw domowych. W tym samym czasie pojawi się październikowa wartość
wskaźnika PCE core, czyli jedna z ważniejszych miar zmian cen, do której
często odnosi się Fed. Kwadrans przed 16:00 opublikowany zostanie wskaźnik
aktywności gospodarczej w rejonie Chicago, a o samej 16:00 dynamika
wydatków na inwestycja budowlane.
Jak widać, sporo tego przed nami, a przecież nie tylko dane czynią tą
sesję ciekawą. Mamy tu jeszcze aspekt techniczny. Wczoraj doszło do
naruszenia poziomu oporu na rynku terminowym. Jak wiemy, popytowi nie
udało się przełamać na dłużej przewagi podaży. Było to tym trudniejsze, że
podobnej akcji nie było widać na rynku kasowym. Tak jak próba ataku na
newralgiczny poziom jest sygnałem walki o wpływy, tak jej fiasko może być
również podobnym sygnałem i należy do takiej sytuacji podchodzić z
porównywalną atencją. Inaczej mówiąc, pułapki są tak samo ważne, jak
sygnały przebicia. Zatem rynek po obu wydarzeniach powinien wykonać
znaczny ruch cen, który wskazywałby na przejęcie władania nad nim przez
jedną ze stron. W przypadku przebicia oporu należałoby spodziewać się
mocniejszego wzrostu cen, a w przypadku pułapki w walce z oporem
mocniejszego spadku cen. Jeśli oczekiwane zdynamizowanie ruchu cen nie
miało miejsca to znaczy, że wiarygodność zachowania cen w okolicy oporu
(ale sytuacja dotyczyć może oczywiście i wsparcia) jest mniejsza. Tak
właśnie było wczoraj - wygląda na to, że rynek terminowy wyskoczył zbyt
szybko w górę, a rynek kasowy nie było na taką akcję gotowy. Powolny
spadek cen po tym wydarzeniu nie wskazuje na to, by podaż szybko przejęła
inicjatywę. Ceny pozostały na relatywnie wysokim poziomie, co może
świadczyć, że wczorajszy atak nie był ostatnim i wkrótce pojawi się
kolejna próba.
Wsparciem dla byków będzie wczorajsze zachowanie cen na rynkach
amerykańskich. Tam, po mocnym wzroście na poprzednich sesjach, ceny nie
spadły, ale skonsolidowały się. Można przyjąć, że mieliśmy tam płaską
korektę (a właściwie mamy ją nadal), co jest raczej sygnałem utrzymującej
się przewagi popytu. Ta może sugerować, że zwyżka nie została zakończona.
O powody wczorajszego mocnego zachowania rynku za oceanem nie ma co pytać.
Serwisy powołują się na zakupy spółek paliwowych, czyli na dziś mamy
wersję, że wysoka cena ropy i ograniczona jej podaż jest dla rynku akcji
korzystna. Cóż, niech i tak będzie, choć nadal uważam, że tłumaczenie
zmian cen o kilka dziesiątych procenta nie ma większego sensu.