Wczorajsza sesja w USA może nieco popsuć nastroje naszych inwestorów. Nie
jest to jednak jedyny czynnik, który może wpłynąć na poziom notowań u nas.
Nie bez znaczenie będzie spadek cen w Japonii. Indeks Nikkei stracił dziś
prawie 2,5 proc. Kontrakty w Stanach tracą 0,5 proc. względem wczorajszego
zamknięcia. To nie tworzy dobrej atmosfery na początku naszych notowań.
Zapewne zaczniemy od przeceny.
Notowania w USA zaczęły się nieźle, co z jednej strony miało być
odreagowaniem wtorkowej przeceny, a z drugiej, reakcją na decyzje Fed
dotyczące wpompowania w system bankowy dodatkowych miliardów dolarów,
których zadaniem ma być podniesienie płynności między bankami i
podniesienie poziomu zaufania między tymi instytucjami, a w konsekwencji
obniżenie ceny pieniądza pożyczanego między mini. Teraz część banków (te
największe) będzie mogła brać udział w aukcjach pożyczek, dzięki którym
istniała będzie szansa na pożyczenie pieniędzy od banku centralnego po
koszcie niższym od stopy dyskontowej. W przyszłym tygodniu ruszają dwie
takie aukcje, na które przeznaczono 40 mld dolarów. Wielkość dwóch
kolejnych będzie ustalona w przyszłym miesiącu. Fed rozważa zorganizowanie
aukcji dodatkowych, co jednak zależy od tego, jak rynek przyjmie te, które
są już zaplanowane. W ramach działań pomocowych podjęto decyzję o
uruchomieniu transakcji swapowych między Fed, ECB i baniem Szwajcarii. Ma
to umożliwić dostęp bankom europejskim dostęp do pożyczek w dolarach, a w
konsekwencji obniżyć stopy dolarowe na rynku międzybankowym w Europie, a w
szczególności londyńskie stopy LIBOR. Czy to pomoże rynkom finansowym? Z
pewnością nie rozwiąże wszystkich problemów. Trzeba bowiem pamiętać, że
wysokie stopy procentowe na rynku, to nie tylko wynik braku zaufania
banków do siebie, ale także obniżony poziom zaufania do przedsiębiorców i
konsumentów i tu działania Fed nie za wiele pomogą. Istnieje także inna
okoliczność, która powinna być brana pod uwagę w takich akcjach -
inflacja. Pompowanie kolejnych porcji pieniędzy w system bankowy może
rodzić ryzyko jej wzrostu. Jak widać, w tej chwili to zagrożenie z punktu
widzenia banku centralnego jest mniej istotne od zagrożenia recesją
wywołaną brakiem płynności.
Nasze notowania zaczną się spadkiem, ale wynik sesji wcale nie jest
przesądzony. Mamy przed sobą kilka ciekawych publikacji, która mają szansę
wpłynąć na poziom notowań. Jest to np. polska inflacja, dynamika
amerykańskiej sprzedaży detaliczne, czy wskaźnik tamtejszych cen produkcji
sprzedanej. To są potencjalne źródła zmian, ale pojawią się dopiero o
14:00 i 14:30, a więc do tego czasu będziemy pod wpływem mieszanki
nastrojów po wczorajszym wzroście u nas i spadku w Japonii.